SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  112/113  / Lokalne Grupy Działania: "Gościniec 4 żywiołów" w Lanckoronie

 

Lokalne Grupy Działania: "Gościniec 4 żywiołów"
w Lanckoronie

 

Pierwszy w Polsce inkubator kuchenny
– Szwarjarzy są zachwyceni…

 

Z Renatą Bukowską – Prezes Zarządu Lokalnej Grupy Działania „Gościniec 4 żywiołów” w Lanckoronie rozmawia Krzysztof Kozik

 

– W Polsce działa ponad 350 LGD ( Lokalnych Grup Działania ) realizujących Lokalne Strategie Rozwoju ( LSR ). Grupa, którą Pani kieruje jako pierwsza w Polsce, i dotąd jedyna, wpadła na pomysł utworzenia Inkubatora Kuchennego, czyli placówki, w której legalnie i przy zastosowaniu najnowocześniejszych urządzeń oraz technologii miejscowi mieszkańcy mogą produkować a potem sprzedawać lokalne produkty spożywcze. Skąd ta inicjatywa i w jaki sposób doszło do jej realizacji?

 

– Na początek małe sprostowanie. W Polsce są obecnie 322 Lokalne Grupy Działania. Mają one głównie za cel udzielanie dotacji lokalnym podmiotom, małym przedsiębiorcom, rolnikom (w mniejszym zakresie), organizacjom pozarządowym i samorządom. Natomiast, realizowany przez nas projekt, którego efektem jest Inkubator Kuchenny to projekt finansowany ze środków szwajcarskich. W roku 2011 rozpoczął się projekt „Produkt Lokalny Małopolska – rozwój lokalnej przedsiębiorczości i przetwórstwa w oparciu o partnerską inicjatywę edukacji ekonomicznej mieszkańców oraz regionalny system marketingu produktów z Małopolski” którego głównym realizatorem była Fundacja Partnerstwo dla Środowiska – jako instytucja wdrażająca, a „Gościniec 4 żywiołów” był odpowiedzialny za komponent polegający na stworzeniu i wdrożeniu pierwszego w Polsce Inkubatora Kuchennego. Pyta Pan – skąd pomysł? Pomysł przywędrował do nas z daleka, bo aż ze Stanów Zjednoczonych, gdzie takie inkubatory, w niektórych stanach jak Main czy Wisconsin, są na porządku dziennym. I rzeczywiście są to miejsca, które służą dla różnych firm, których albo nie stać, albo nie chcą podejmować ryzyka zakładania własnych przetwórni i zakupu sprzętu, po to by rozpocząć swoją własną działalność produkcyjną. Taki właśnie model staramy się wdrożyć w naszym inkubatorze, w którym z jednej strony mamy oficjalną przestrzeń do małego przetwórstwa produktów lokalnych z danego terenu, a z drugiej strony prowadzimy doradztwo dla potencjalnych użytkowników, rolników czy producentów w taki sposób żeby produkty wytwarzane mogły wchodzić na rynek, stawały się legalne i były w obiegu handlowym.

 

– 22 września w Zakrzowie w gminie Stryszów miało miejsce uroczyste otwarcie Inkubatora Kuchennego. Jak lokalna społeczność gminy przyjęła ten innowacyjny projekt? Jakie jest zainteresowanie nim? W jaki sposób wykorzystuje się ten obiekt?

 

– Jeśli chodzi o społeczność lokalną, to najbardziej, chyba, cieszyli się właśnie mieszkańcy zakrzowskiego Bugaja, ponieważ był to budynek starej, pochodzącej z końca XIX wieku szkoły, który prawie całkowicie zmodernizowaliśmy począwszy od fundamentów. Środek został całkowicie zmieniony; zostało także dobudowane piętro. Niemniej jednak, pozostawiliśmy fragment murów jako świadectwo historii tego budynku; takie trochę sentymentalne podejście. Podczas otwarcia inkubatora podchodzili do mnie mieszkańcy i gratulowali. Cieszyli się bardzo, bo nie wierzyli, że ten budynek będzie jeszcze kiedykolwiek, komukolwiek i czemukolwiek służył. Cieszą się, że służy on takiemu a nie innemu celowi. Wokół są jeszcze gospodarstwa rolne i ci ludzie mogą tu przyjeżdżać i na przykład tłoczyć sok z jabłek pochodzących z własnych sadów; głównie na swój własny użytek. Ma to niesamowity wymiar świadomościowy, bo to co kiedyś od wielu lat, jeszcze całkiem niedawno leżało w sadach i gniło lub sprzedawane było za grosze i wywożone za granicę jako jabłka tzw. starych odmian, zyskuje obecnie całkiem nową wartość. – Skoro miałyby się zmarnować a u was możemy je wytłoczyć, to skorzystamy z tej możliwości dla naszych dzieci i wnuków. Jakie to dobre i na dodatek bez cukru. Jak to pachnie! To nie są te same soki co ze sklepu – mówią. Tak więc wydźwięk jest, jeśli chodzi o mieszkańców, bardzo dobry; także ze strony rolników i producentów gdyż uświadomili sobie, że to co wyprodukują mogą, przy naszej pomocy także sprzedawaći osiągać z tego tytułu konkretne wymierne efekty ekonomiczne. Także konkretnym wymiarem ekonomicznym, zmieniającym świadomość jest fakt, że na bazie inkubatora działa i pracuje Spółdzielnia Socjalna „Smaki Gościńca”. Pracują w niej panie, które nie miały pracy, a obecnie ją mają i zajmują się wytwarzaniem produktów spożywczych – robią pyszne pierogi, jeżdżą na targi kulinarne i reprezentują „Gościniec 4 żywiołów” i nasze cztery gminy. Są to produkty wysokiej jakości. Tak więc odbiór jest bardzo pozytywny; także dla władz samorządowych czterech gmin ( Stryszów, Mucharz, Lanckorona, Kalwaria Zebrzydowska ) tworzących Gościniec. Dodatkowym atutem pokazującym, że można to zrobić i w taki sposób jest fakt, że zrobiła to organizacja pozarządowa. Nie była to rzecz banalna, ale ogromny wysiłek i dowód na to, że można pozyskiwać środki, i to wcale nie małe, i wprowadzać innowacyjne rozwiązania. My tylko na samą tą inwestycję i także na szkolenia pozyskaliśmy 1,2 miliona złotych.

 

– Jaka była wartość całego projektu?

 

– Wartość całego projektu to kwota 11 milionów, z czego dwa przeznaczone były na komponent Inkubatora Kuchennego w ramach którego milion dwieście tysięcy to inwestycja, trzysta tysięcy – wyposażenie. Tak bardzo spodobało się to Szwajcarom, że obecnie mamy spore szanse skończyć piętro tego budynku, które ma zaspokajać funkcję szkoleniowo – doradczą inkubatora. Ma się tam znajdować sala konferencyjna i całe zaplecze szkoleniowe.

 

– Czyli coś na wzór ośrodka szkoleniowego?

 

– Inkubator ma między innymi za zadanie wspieranie przedsiębiorczości lokalnej związanej z produkcja lokalną, przetwórstwem spożywczym na małą skalę. I to jest ten rodzaj działalności, w której przewidziane jest także miejsce dla spółdzielni socjalnej, dla rolników indywidualnych czy producentów, którzy chcą skorzystać z komputera, wysłać maila, coś wydrukować. I ta cała infrastruktura ma im w tym wszystkim pomagać.

 

– Co, Pani zdaniem, powinny czynić inne polskie Lokalne Grupy Działania, aby osiągnąć taki sam lub podobny sukces? Czy jesteście Państwo gotowi dzielić się swoimi doświadczeniami w zakresie pozyskiwania zagranicznych środków unijnych, jak i tych pochodzących spoza UE?

 

– Z pewnością mamy spore doświadczenia w tym zakresie i chcemy się nimi dzielić; chcemy pomagać innym Lokalnym Grupom Działania. Myślę, że będzie im już łatwiej, choćby dlatego, że to nie jest tylko stworzenie infrastruktury. To jest cały proces przechodzenia przez dokumentację aplikacyjną: jak trzeba przygotować rolników i producentów aby mogli z tego skorzystać, jak ma wyglądać system marketingu na obszarach wiejskich i produktu lokalnego, jak wykorzystywać swoje szanse i swoje mocne strony?. Dzisiaj LGD mają zdecydowanie dużo, prostszą sytuację. My byliśmy prekursorami w tej dziedzinie i finansowanie z Funduszu Szwajcarskiego testowaliśmy na sobie. W tej chwili LGD, które są finansowane z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w swoich lokalnych strategiach rozwoju ( LSR ) miały możliwość zagwarantowania środków na tworzenie u siebie inkubatorów. A nie są to małe środki, bo są to kwoty do 500 tysięcy złotych. Mogą być one przeznaczone zarówno na cele inwestycyjne jak i na zatrudnienie, na przykład technologa żywności, który jest osobą pożądaną, wręcz nawet konieczną w Inkubatorze Kuchennym. Czy muszą być takie duże inkubatory jak nasz i tak kosztowne budynki? Nie. My, zanim powstał główny budynek i inkubator w obecnej formule, prowadziliśmy dwie kuchnie szkoleniowe, które spełniały także funkcje produkcyjne inkubatora. Jedna z nich miała przestrzeń produkcyjną 12 m2. Jednocześnie mogło się w niej zmieścić najwyżej dwóch producentów zajmujących się produkcją np. chleba lub ciast. Kuchnia ta działała na bazie Domu Kultury w jednej z naszych wsi; było to w Świnnej Porębie – zmodernizowaliśmy ja i spełniała wszystkie wymogi. Takie małe kuchnie mogą powstawać. Co jest ważne w przypadku inkubatora, to dwie jego funkcje. Jedna to funkcja produkcyjna, a druga to logistyka. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że musi być organizacja czy podmiot, który będzie zarządzał logistyką danego miejsca. Czyli kto wchodzi, kiedy wchodzi, jak długo korzysta z urządzeń i w jakiej kolejności i czy korzysta z urządzeń w bezpieczny sposób? Rzecz także w tym, aby produkty lokalne „wchodziły” w region i stawały się jego wizytówką.

 

– Czy są jakieś widoczne różnice w sposobie aplikowania po środki szwajcarskie i te z Unii Europejskiej?

 

– Różnice są, ale nie będziemy teraz o nich mówić, bo fundusze szwajcarskie się kończą i o tym czy będą one dalej dystrybuowane zadecyduje referendum w Szwajcarii. LGD mają już doświadczenie od roku 2009 w aplikowaniu i wykorzystywaniu tych środków, i nie powinno być tutaj żadnych problemów. Tym bardziej, że z naszych doświadczeń i wiedzy wynika, że jest duże zainteresowanie ze strony gmin tworzeniem Inkubatorów Kuchennych. To jest bardzo pozytywne zjawisko. Wsparcie gmin, czy to w postaci wkładu własnego, inwestycyjnego, udostępnienia działki, mienia czy innej przestrzeni a także przekonanie mieszkańców, że tworzenie inkubatorów ma sens, jest naprawdę konieczne. Uważam, że nie da się tego robić bez wsparcia gmin, które widzą w tym interes; nie tyle swój, co swoich mieszkańców.

 

– W jakim stopniu Inkubator Kuchenny może wpłynąć na wzrost przedsiębiorczości i poziomu integracji społeczności lokalnej? Jakie mogą być przejawy tych zjawisk?

 

– W ciągu tych kilku lat prowadzenia działań związanych z inkubatorem i całym jego systemem, udało nam się, przede wszystkim, stworzyć i rozwinąć, przynajmniej pięć firm zajmujących się przetwórstwem lokalnym produktu spożywczego. Powstała także spółdzielnia socjalna. To są wszystko przejawy rozwoju przedsiębiorczości i wzrostu poziomu integracji społeczności lokalnej. O kolejnych firmach myślą kolejne osoby; zgłaszają się do nas i myślą o założeniu firmy. Prawdopodobnie, już w tej chwili, będą mogły skorzystać ze środków naszej Lokalnej Grupy Działania, będą mogły korzystać z naszej infrastruktury inkubatora kuchennego. To czym się będą zajmowały, całe tzw. know how leży po stronie tych osób. To wszystko są dobre przykłady, które dobitnie pokazują, że to się da zrobić a my jesteśmy tego żywym i najlepszym przykładem<./p>

 

 

– Współpraca z partnerem szwajcarskim okazała się bardzo owocna. Czy zamierzacie ja kontynuować i w jakim zakresie?

 

– Jak już wspomniałam wcześniej, nie wiemy jak będą wyglądały Fundusze Szwajcarskie i jakie będą zasady korzystania z nich. Dlatego skupiamy się na razie na tym aby, przede wszystkim, nasz Inkubator kuchenny w pełni rozwinął swoje funkcje. Zachęcamy innych do tego żeby, przede wszystkim, przyjeżdżali do nas i uczyli się na naszym przykładzie, przywozili do nas rolników, producentów, swoje władze lokalne, żeby mogły zobaczyć i przekonać się na własne oczy jak to wszystko wygląda, jak to może funkcjonować, czemu i komu to ma – tak naprawdę – służyć. Bez zobaczenia tego na własne oczy trudno jest przekonać się do danego projektu. Skupiamy się też teraz na procesie edukacji. A co będzie potem? Myślę, że czas pokaże. Już pojawiły się dwa kolejne pomysły utworzenia innych (innego rodzaju) inkubatorów. Nasz inkubator ma głównie profil piekarniczy (chleby i ciasta) i przetwórczy (przetwórstwo owocowo-warzywne); brakuje przetwórstwa mleka i przetwórstwa mięsa z naszych terenów. Są już podejmowane inicjatywy w tym kierunku, są też chętne podmioty, którym pomagamy w powstawaniu kolejnych inkubatorów.

 

– Jakie są Wasze plany związane z aplikowaniem po środki unijne z perspektywy 2014 – 2020?

 

– Przede wszystkim chcemy uzupełniać to co już zostało stworzone i ugruntowywać to. Myślę, że ten nasz inkubator kuchenny to jest tak innowacyjne przedsięwzięcie, że długo jeszcze będziemy go dopieszczać i uzupełniać nowymi pomysłami. Ponieważ to jest przedsięwzięcie, które musi się utrzymać i samofinansować. Jest to, zatem, duże wyzwanie dla nas. To są ludzie, to jest także cały system sprzedaży w regionie produktu lokalnego, którego nie było; jest to stworzone od samego początku. To jest nasze główne wyzwanie. Skąd środki na to? Zobaczymy, jak będziemy podejmować kolejne kroki w kierunku rozwoju naszego inkubatora. Gdzie będą na to środki, tam będziemy o nie występować.

 

– Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |