SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 115  / Od redakcji

 

Od redakcji

 

Wyżebrać i… dokopać

 

„Acz nietajna jest nie tylko w Polszcze, ale i u inszych postronnych narodów starożytna zacność domów i narodów W.W., nietajne też są u wszech ludzi zacne, sławne, a poczciwe sprawy i obyczaje W.W., które jeszcze od młodości W.W. nie tylko iż sławnie objaśnione były, ale by je byli sobie mogli brać na kstałt a na ćwiczenie nie tylko ludzie młodzi, ale pewnie i dobrym baczeniem ozdobieni. A tego mi, zda mi się, za pochlebstwo żaden słusznie przyczyść nie będzie mógł, gdyż mię z tego dobrze wyświadszyć mogą ci, co się temu lepiej, niżli ja, przypatrzyli, i głośno o tym mówią i powiadają – ale acz ona sława przodków W.W. i także i terazejsza zacnych stanów W.W. sławnie trwa i długo trwać musi, lecz jako mądrzy powiadają, iż się czasy zawżdy mienić muszą, a my też pewnie z nimi także się mienić musimy, a co nie bywa dla ludzkiej dłuższej pamięci pismem podparto, wszytko z odmiennością czasów snadnie z pamięci ludzkiej może być odniesiono – a iż ty książki, które właśnie może zwać źwierciadłem człowieka poczciwego, gdyż we źwierciedle, gdzie brudno, a gdzie krzywo, może wszytko upatrzyć, a upatrzywszy, poprawić, teraz nowo są na świat wydane: nie zdało mi się, aby miały być słuszniej komu przypisane a przywłaszczone nad zacny stan W.W., które Pan Bóg i zacnością, i dostojeństwy, i poczciwymi sprawami i sławnymi żywoty ozdobić raczył, iż czego kto sobie nie doczcie w książkach, niech się ostatka dopatrzy na uczciwych sprawach a zwyczajoch W.W., a k temu niech będzie długa pamięć, po społu i z książkami W.W., na świecie odmiennym.”

 

Etc, etc, etc…

To fragment wstępu do „Żywota Człowieka Poczciwego” Mikołaja Reja z 1567 roku. Przebrnąłeś? Super! Jesteś mega cool!!!

Kiedy skopiowałem te wielokrotnie złożone zdania i zobaczyłem, jak autokorekta w komputerze podkreśla wężykiem na czerwono nieznane jej słowa – struchlałem. Musiałem kilka razy przeczytać ten tekst, by zrozumieć, o co w nim idzie – a i tak nie jestem pewien, czy pojąłem właściwie przekaz autora. Jedno jest pewne – Rej pisał do ludzi nie tylko wykształconych i inteligentnych, może nawet mądrych, zapewne z nadzieją, że ich zainspiruje i skłoni do refleksji, że ich jeszcze czegoś wartościowego nauczy, a przynajmniej przekona do sypnięcia groszem na urealnienie swych planów wydawniczych. Mam wielkie obawy, co do tego, czy współcześnie nam żyjący Polacy – w swej znakomitej większości – czytali by (bo przecież tego nie zrobią) te słowa sprzed ponad 350 lat ze zrozumieniem. Nie wiem nawet, czy mogę zadać to pytanie, ponieważ rozumiem, że jako przynależnemu do drugiego sortu, ba!, do gorszej części Narodu, wolno mi w ogóle zabierać głos w tak fundamentalnych kwestiach.

Ale podejmę to ryzyko – obecnie jeszcze praktycznie żadne, bo na razie nikt nie zamyka gazet, a cenzura prewencyjna rodem z peerelowskiej ulicy Mysiej, choć majaczy na horyzoncie, to faktem nie jest. Z drugiej strony, być może warto na starość zacząć sobie mościć legowisko ze styropianu, tak na wszelki wypadek…

Dziś Polacy porozumiewają się w następujący sposób: „klikamy na zakładkę SPD i odczytujemy szybkość (Max Bandwith), typ (np:DDR2) i pojemność modułu (Module Size) umieszczonego w pierwszym slocie (Slot#1)”. Już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo odległe od siebie są językowo i cywilizacyjnie epoki cytowanych tekstów, z tym, że źródła tego współczesnego nawet nie warto podawać. Miliardy tego rodzaju przekazów na co dzień krążą po internetowym śmietnisku, bo przecież książek nikt już nie czyta, a o drukowanych czasopismach słyszało niewielu, chyba że są to tabloidy z plotami o cele brytach (brrr) i z programami 1000 kanałów TV.

Zdaje się, że obie epoki jednak coś łączy. Współcześni Rejowi też zapewne musieli się mocno wgryźć w jego słowa, by zrozumieć o co chodzi. A może jednak nie, bo ta forma wzajemnego komunikowania się była chyba powszechnie stosowana w kręgach Panów. Dziś jest tak samo, bo przeciętny śmiertelnik nic nie rozumie z języka, w którym tylko spójniki, czasowniki (to też rzadkość) i czasem odmieniane niepolskie rzeczowniki mają podejrzany, ale jednak nasz słowiański rodowód. Ten język rozumie tylko pokolenie Panów – ale tych od cyfrowych technologii, wirtualnego świata, wartości związanych z demokracją typu zachodniego, wolnością pojmowaną nie jako nurzanie się we wszechobecnej martyrologii i głupocie przykrywanej biało-czerwoną flagą, lecz jako stan ducha. Stan pozwalający jeśli nie fizycznie, tomentalnie i emocjonalnie, to znaczy bez kompleksów, czuć się obywatelem świata i Europy, a nie jednej tylko samotnej wyspy smaganej przez tsunami wytwarzane złośliwie przez bliższych i dalszych sąsiadów. Polska jest krajem Panów. Z tym tylko, że „pańskie” są młode pokolenia – miliony ludzi, choć słabo ogólnie wykształconych, to jednak mających szansę na rozwijanie się, samokształcenie i – właśnie poprzez bliski kontakt ze światem zewnętrznym – na oddzielenie ziarna od plew, propagandy od faktów. Pańskie nie mogą być na dłuższą metę w tej rzeczywistości wcale niemałe jeszcze szeregi babć i dziadków w beretach z transparentami klubów Gazety Polskiej i biało-czerwonymi baretkami w klapach i sztandarami w dłoniach. Ani też pańskimi nie są nieliczne, choć hałaśliwe grupki młodych sfrustrowanych nacjonalistów. Rządzący robią jednak wszystko, by narzuci następujący sposób myślenia: Kto ma znaczek – ten Polak, kto nie ma, ten może sobie poszukać szczęścia gdzie indziej…

Nie zajmujemy się na tych łamach tego typu problemami, ale jest pewna granica. Jeśli są jeszcze w Polsce ludzie zdolni zrozumieć to, co przed wiekami pisał Mikołaj Rej, to jeszcze jest jakaś nadzieją. Jeśli to gatunek wymierający, to… Niech nas Bóg ma w swojej opiece!

P.S. Rej pisał cytowany wstęp do swoich sponsorów, którzy zapewne sypnęli groszem na wydanie „Żywota…” Służalczy, oślizgły od pochlebstw, styl autora aż kole w oczy. Skłonność do tego typu zachowań staje się powoli normą w pewnych środowiskach i na pewno ma „narodowy” charakter. Trzeba jednak wiedzieć, że Rej zachował się w dzisiejszym stylu: wyżebrał kasę, a potem dokopał swym dobrodziejom słowem pisanym. Nic nie trwa wiecznie. Amen.

 

 

Jacek Broszkiewicz

redaktor naczelny

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |