SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  116  / Czas na fazę wznoszenia

 

Innowacyjna Małopolska
Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.

 

Czas na fazę wznoszenia

 

Z dr Janem Pamułą, Prezesem Zarządu Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Krakowie – rozmawia Jacek Broszkiewicz

 

 

– Rozmawiamy w niespełna dwa miesiące po objęciu przez Pana prezesury w MARR – największej w regionie instytucji współpracującej z samorządami i inwestorami. Jako spółka akcyjna samorządu wojewódzkiego MARR odgrywa kluczową rolę w kreowaniu kierunków rozwoju potencjału gospodarczego województwa. Na jakich celach priorytetowych skupi się uwaga Pana Prezesa w kontekście obecnej perspektywy finansowej UE?

 

– Mówi pan, że Agencja odgrywa ważną rolę… Na tyle, na ile zdążyłem się zorientować, – a wiem już sporo – myślę, że jest to opinia mocno na wyrost. Agencja ma pewien, powiedzmy to szczerze – zalążkowy potencjał, by stać się faktyczną dźwignią rozwoju paru kluczowych segmentów gospodarki regionu. MARR nie może być instytucją otoczenia biznesu zawieszoną w próżni, a dominującym w firmie uczuciem nie może być samozadowolenie prezesa. Dla mnie to sytuacja nie do przyjęcia. Jestem ekonomistą i menedżerem, który zarządzając państwowymi lub samorządowymi spółkami, stosuje się do zasad obowiązujących w tym środowisku. A w dodatku, reprezentując interes państwa, czy społeczności – w obecnym wypadku – regionalnej, muszę i robię to z przekonaniem, kierować się odpowiedzialnością w szerszym, niż czysto biznesowym, wymiarze. To właśnie dlatego uważam, że strategia działania takiej instytucji jak Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego musi być ściśle powiązana z modyfikowaną na bieżąco strategią rozwoju województwa. Cieszy mnie więc, że w otoczeniu Marszałka Jacka Krupy rozpoczęły się prace nad uaktualnioną wizją przyszłości Małopolski, i że w tym ścisłym gronie ekspertów również sam się znalazłem. Aby niepotrzebnie nie rozwodzić się nad filozofią rozwoju regionu po prostu powiem, że Agencja musi w o większym, niż do tej pory stopniu, realnie wspierać małe, rodzinne firmy, a także te z grona start-up’ów. Nie można pozwolić na zmarnowanie ogromnego ładunku motywacji, jaki siedzi w ludziach. Trzeba zrobić wszystko, by go uruchomić. Dlatego już się zaczął proces przyjmowania do pracy w MARR doskonale przygotowanych doradców biznesowych. Nawet najlepszy menedżer nie jest w stanie rozwinąć firmy sam. Mamy świetnych fachowców – połowa z nich to ludzie w wieku 35-45 lat i prawie wszyscy mają wyższe wykształcenie, ale jest ich zdecydowanie za mało. Do naszej siedziby, którą, nawiasem mówiąc, należy zmienić, bo nie spełnia podstawowych standardów europejskich, powinny drzwiami i oknami walić tłumy ludzi chcących znaleźć oparcie i wiedzę na temat poruszania się w realiach gospodarczych, o możliwościach otrzymania dofinansowania swych projektów i skorzystania z naszych możliwości inwestycyjnych. Bo nasza oferta musi być dedykowana nie tylko prywatnemu biznesowi, ale także samorządom oraz organizacjom pozarządowym. Pomoc doradcza, konsultacje, szkolenia nie mogą mieć fasadowego charakteru, muszą przynosić konkretne rezultaty – trzeba monitorować, czy w ich wyniku firmy, instytucje podniosły swą efektywność, sprawność działania. Jeśli nie, to trzeba ofertę bardziej dopasować do realiów ekonomicznych, organizacyjnych, do rynku. Musimy zrobić wszystko, by wejść w fazę stromego wznoszenia, jeśli idzie o pozyskiwanie przez przedsiębiorstwa środków zewnętrznych na rozwój w ramach funduszy UE, przede wszystkim tych działających w sektorze nowych technologii, eksportu, ochrony własności przemysłowej. Nie mniej istotne jest, cały czas to powtarzam: realne wsparcie także procesów podnoszenia jakości produkcji i usług małopolskich przedsiębiorstw. W tym zakresie musimy stać się poważnym, często strategicznym ich partnerem, pomagającym stosować innowacyjne rozwiązania i korzystać z potencjału naukowo-badawczego dostępnego w regionie.

 

 

– Działania, o których Pan mówi, mają jednoznacznie postulatywny charakter. A zatem do tej pory…

 

– Prawie 20 lat temu składałem – jako prezes Małopolskiej Izby Rzemieślniczej – swój podpis pod aktem powołującym do życia MARR SA. Czuję więc teraz podwójną odpowiedzialność, tym bardziej, że obejmując stanowisko jej szefa, zastałem stan podobny do śpiączki. Trzeba się z niego jak najszybciej wybudzić. Zgoda, mój plan jest ambitny, ale skoro już doprowadziłem do zwielokrotnienia wartości portu lotniczego w Balicach, to dlaczego taki sukces nie mógłby być udziałem MARR SA? Co stoi na przeszkodzie? Dlaczego pod względem majątku, a przede wszystkim korzyści z właściwego wykorzystania go MARR SA wśród podobnych tego typu instytucji w kraju nie zajmuje miejsca w czołówce, a na liście ośrodków innowacji sporządzonej przez Ministerstwo Rozwoju zajmujemy dopiero siódmą pozycję? Czy Kraków i Małopolska na to zasługują? Tę sytuację należy diametralnie zmienić, poprawić.

 

– Podczas ostatniego Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który niedawno odbył się w Katowicach zapowiedział Pan konieczność rozszerzania zakresu działalności spółki. Na czym te zmiany mają polegać? Czy oznaczają one wsparcie trendów deregulacyjnych w gospodarce regionu?

 

– Jestem systemowo przeciwny tendencjom zmierzającym do coraz większego administrowania przez władze państwowe sferą gospodarki.

 

– A w odniesieniu do samorządu wojewódzkiego?

 

– Doskonale wiemy, że nikt nie jest samotną wyspą, a skutki tej mocno filozoficznej tezy bardzo łatwo jest zweryfikować właśnie w biznesie. Aktualne trendy w sztuce zarządzania wyraźnie pokazują, że dotychczasowe, typowe relacje biznesowe zastępuje architektura relacji, w której na pierwszy plan wysuwa się wysoka reputacja firmy, wiedza, innowacyjność, pozytywny wizerunek. Zatem relacje przyszłości oparte są na sieci powiązań z partnerami, a nie wytwarzaniem zysku.. dla samego zysku. Myślę, że tego typu postrzeganie rzeczywistości implikuje nie tylko świadomość konieczności zmian w funkcjonowaniu Agencji, lecz również charakter relacji na linii Agencja – Samorząd, który ma w niej większościowe udziały. Oczekuję więc zaufania, ale i swobody w podejmowaniu decyzji. Najważniejsze jest bowiem to, że łączy nas wspólny cel, jakim jest jak najszybszy rozwój społeczno-gospodarczy regionu. Dziś środowisko biznesowe to świat wzajemnych powiązań i zależności. Dawne hierarchiczne struktury organizacyjne ustępują miejsca bardziej naturalnym, budowanym w oparciu o relacje międzyludzkie i wpływy. Wszystko to sprawia, że kontakty z klientami, pracownikami, partnerami, czy społecznościami stają się kluczem do osiągnięcia i utrzymania nie tylko dobrej pozycji rynkowej, w naszym przypadku MARR SA, ale także uznania, że narzędziem, jakim ona jest w rękach samorządu regionalnego, trzeba się posługiwać rozumnie. A co do tego, że tak będzie – nie mam w tej chwili żadnych wątpliwości.

Jestem zdecydowanie przeciwny metodzie zaspokajania ekonomicznych oczekiwań właściciela, w tym przypadku samorządu wojewódzkiego, w taki sposób, że spółka (MARR SA) po prostu wyprzedaje swój majątek, by wykazać się dobrą kondycją finansową. Oczywiście, jeśli sprzedaż nieruchomości jest intratna, lub projekt inwestora bardzo atrakcyjny – należy to czynić, lecz ja jestem przekonany, że o wiele lepiej jest samemu oryginalnie, kreatywnie gospodarować tym mieniem i czerpać z tego nie tylko zyski, ale i wartość dodaną, którą jest zwiększenie komfortu życia mieszkańców regionu.

 

– Słowem, zmierza Pan do rozszerzenia własnej działalności Agencji w sferze inwestycyjnej?

 

– Oczywiście. O skuteczności tego typu podejścia świadczą rezultaty dotychczasowych przedsięwzięć, którymi kierowałem. Jeśli w ciągu 8 lat port lotniczy w Balicach z lotniska obsługującego 2,5 mln pasażerów rocznie mógł się stać ważnym, średniej wielkości europejskim ośrodkiem, z którego korzysta teraz rocznie 5 milionów pasażerów, a liczba połączeń wzrosła z 17 do 97, to stało się to możliwe tylko dzięki odważnej, ale i przemyślanej polityce inwestycyjnej. Trzeba mieć wizję i umieć pozyskiwać dla niej sojuszników.

 

 

– …I skutecznie pozyskiwać niezbędne środki. Ale czy tylko to?

 

– Priorytetem w każdej perspektywie finansowej UE jest maksymalne wykorzystanie pozyskanych środków. I ta zasada dotyczy też MARR SA. Obecnie chodzi jednak o to, by ta pula była jak największa, ponieważ perspektywa 2014-2020, jak się można spodziewać, będzie już ostatnią tak korzystną dla Polski. To właśnie dlatego tak ważne jest efektywne lokowanie w regionie każdego euro, które powinno pracować na rozwój firm, wzmacniać konkurencyjność lokalnych przedsiębiorstw, pomagać w promocji Małopolski na arenie międzynarodowej. To nie jest żadna nowość dla takiej instytucji otoczenia biznesowego, jaką jest MARR SA. Nowością jest model współpracy z naszymi partnerami, jaki chcemy wprowadzić. Ja stawiam na otwartość działań, na wspólną grę do biznesowej bramki z każdym, kto ma dobry pomysł i szuka wiarygodnego partnera. Dziś jestem gwarantem takiego partnerstwa.

 

– Powróćmy do chwili obecnej. To naturalne, że po niedawnym objęciu stanowiska prezesa zarządu MARR S.A. jest Pan niejako zmuszany przez okoliczności do składania deklaracji na przyszłość, które kiedyś będą weryfikowane. Czas jednak płynie. Czy wprowadził Pan już w życie jakiś konkretny, nowy pomysł, który może zainteresować partnerów Agencji, także potencjalnych?

 

– Jeszcze w czerwcu wystartuje projekt „Małopolskie Bony Rozwojowe” (MBR), który ma na celu zwiększenie dostęp do naszych usług w tym obszarze blisko 3500 małych i średnich przedsiębiorstw, czyli w sumie system obejmie ponad 13,5 tysiąca osób (właściciele i pracownicy). Wsparcie trafi do firm tzw. wysokiego wzrostu oraz działających w branżach lub sektorach istotnych dla rozwoju województwa małopolskiego, czyli do sfery inteligentnych specjalizacji wyselekcjonowanych dla regionu przez samorząd. MBR będą dystrybuowane przez nowoczesny system elektronicznych znaków legitymacyjnych (bonów rozwojowych). Taki bon będzie w systemie unikatowy, elektroniczny byt, który wspiera rozliczanie płatności zarówno po stronie przedsiębiorców otrzymujących dofinansowanie, jak i usługodawców. Bony generowane będą w momencie zarejestrowania wpłaty wkładu własnego, po wcześniejszym podpisaniu umowy z przedsiębiorcą. W zależności od liczby zamówionych bonów i, wynikającego z tej liczby limitu podstawowego, a także dodatkowego, generowana będzie adekwatna liczba kart elektronicznych, umożliwiających korzystanie z bonu. Karta identyfikowana będzie z konkretnym przedsiębiorcą. Przekazanie kilku kart przedsiębiorcy umożliwi skorzystanie z usług rozwojowych przez kilku jego pracowników, na przykład znajdujących się różnych miejscach. Będą więc oni mieli nieskrępowaną dostępność do elektronicznych usług w zakresie szkoleń (e-learningu, studiów podyplomowych – jednorazowo: egzamin) i doradztwa (m.in. mentoring, facylitacja, coaching). Wartość jednego bonu to 45 zł a kwota jego dofinansowania to połowa lub 80 procent jego wartości – resztę pokrywa wkład własny przedsiębiorcy. Ważność bonu będzie trwała przez rok kalendarzowy od momentu zawarcia umowy, a przedsiębiorca będzie mógł zwrócić niewykorzystane bony w terminie w niej określonym. Wartość całego projektu to ponad 70 milionów złotych.

 

– W naszej rozmowie cały czas przewija się wątek związany z innowacyjnością. Czy nie sądzi Pan, że ten termin stał się już swoistym słowem – wytrychem, w sposób nieuprawniony używanym do określania każdej zwyczajnej inicjatywy gospodarczej lub finansowej?

 

– Sądzę, że innowacyjność dotyczy pobudzania aktywności intelektualnej i w tym sensie dotyczy wszystkich sfer naszego życia. W tym ujęciu dla mnie, jako biznesmena, nie do przyjęcia jest tak szeroko propagowany pogląd, że tylko jedna na dziesięć firm typu start-up – działających w dziedzinach wynalazczości i nowoczesnych technologii – ma szanse na sukces. We wspieraniu ich bierze przecież udział Agencja, którą kieruję. Nie przyjmuję więc do wiadomości zasady wedle której 9 na 10 projektów wspomaganych naszymi środkami i doradztwem miałoby ponieść klapę. To filozofia klęski. To milcząca, mentalna zgoda na to, że porażka w biznesie to rzecz nie tylko normalna, ale wręcz… konieczna. Z takim absurdalnym podejściem nie mogę się pogodzić. Próbowanie zakłada porażkę, staranie się zakłada sukces. Próbowanie zakłada postawę defensywną, staranie się, aktywność, determinacja, wiedza i jej rozumne stosowanie oraz zdolności analityczne – to są prawdziwe przesłanki sukcesu.

 

– Dziękuję za rozmowę

 

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |