SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  118  / Trochę prawdy o realiach

 

Polskie euroregiony w Unii Europejskiej
– Euroregion Pradziad

 
Na pograniczu polsko-czeskim
Trochę prawdy o realiach

 

Z Radosławem Roszkowskim,
Prezesem Zarządu Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Pradziad, Starostą Prudnickim – rozmawia Jacek Broszkiewicz



– Jest Pan związany z euroregionem Pradziad od 19 lat, w tym od ostatnich 10, jako jego szef ze strony polskiej. Wiem, że początkowo polsko-czeska współpraca transgraniczna nie wyglądała tak różowo – dawały o sobie znać podziały mentalne, stereotypy, czasem niechęć. To z biegiem czasu uległo radykalnej zmianie, ale czy do końca? Pytanie jest o tyle istotne, że mamy obecnie do czynienia z trendami eurosceptycznymi, dążeniami do centralizacji rządzenia i tworzenia silnych państw narodowych. Czy to nie spowoduje rekonstrukcji barier utrudniających dalszą współpracę samorządów i mieszkańców terenów po obu stronach granicy?

 

– Nie żywię takich obaw, ponieważ tworzenie i umacnianie się euroregionów, które w naszej części Europy tak na dobre zaczęło się w latach 90., nie jest zagrożone. Jestem byłym studentem i niedoszłym doktorantem śp. prof. Bolesława Winiarskiego – wybitnego ekonomisty, specjalisty w zakresie planowania regionalnego i przestrzennego, eksperta ONZ, związanego z obecnym Uniwersytetem Ekonomicznym we Wrocławiu, który był jednym z protoplastów idei tworzenia euroregionów w Polsce i wiem, że w tym zakresie jest jeszcze bardzo, bardzo wiele do zrobienia. A ten proces nie musi mieć nic wspólnego z jakąś groźną decentralizacją funkcji państwowych i niebezpieczeństwem wystąpienia na przykład tendencji separatystycznych. Rozwój euroregionów to ważny, mądry i inteligentny plan zagospodarowania terenów przygranicznych – z definicji mających charakter peryferyjny, i stworzenie tam jak najlepszych, przyjaznych warunków życia. Ja myślę, że każda władza szczebla państwowego i regionalnego powinna i ma tego świadomość.

 

Infrastruktura turystyczna wykonana w ramach projektu „Przebudowa Historycznej Drogi Gór Opawskich i Zlatohorskiej Vrchoviny, jako element europejskiego szlaku Via Montana” zrealizowanego przez Powiat Prudnicki.

 

– W latach 90. euroregiony miały stać się potęga, jednym z najważniejszych beneficjentów unijnego wsparcia. Początkowo miały realizować nawet potężne i kosztowne inwestycje infrastrukturalne, potem jednak ich rola w tym zakresie została zmarginalizowana, a tę „działkę” przejęły samorządy wojewódzkie. Jakie są konsekwencje obrania takiego kursu?

 

– Uważam, że regiony, czyli samorządowe województwa w Polsce mają wielką rolę do odegrania w zagospodarowaniu większości puli środków pomocowych dedykowanych Polsce przez unijnych podatników poprzez realizację regionalnych Programów Operacyjnych. To nie zmienia faktu, że 20 lat temu liczyliśmy, że euroregiony będą znaczyły więcej jako decydenci i czasem wykonawcy poważnych inwestycji transgranicznych. Miały być kluczowymi graczami w zakresie rozdzielania środków na rozwój pogranicza. Nie były to wprost oczekiwania dotyczące otrzymania do dyspozycji np. setek milionów euro na przykład na drogi. Jednak realnie spodziewaliśmy się, w pierwszym okresie, przynajmniej napływu środków na inwestycje przygraniczne o jednostkowej wartości, powiedzmy, 300 tysięcy euro na tzw. małą infrastrukturę. Tak się nie stało i w sumie to nie wiadomo z jakich powodów. M.in. w wyniku tego musimy się borykać z dużą luką inwestycyjną po obu stronach granicy, ponieważ poważne transgraniczne pieniądze unijne są w gestii instytucji zarządzających na szczeblach krajowych. Po stronie naszych południowych sąsiadów głównym rozgrywającym jest Ministerstwo Rozwoju Republiki Czeskiej (które pełni rolę wiodącą jako Instytucja Zarządzająca), a po naszej Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Taki system rodzi moje obawy, ponieważ dostrzegam wyraźną tendencję do stosowania w coraz szerszym wymiarze politycznego kryterium rozdziału środków przeznaczonych na duże inwestycje.

 

– Czy może Pan uzasadnić tę opinię jakimś przykładem?

 

– Owszem. Powiat Prudnicki, wraz z Powiatem Nyskim i Krajem Ołomunieckim, złożył wniosek o dofinansowanie budowy drogi, która miała połączyć przygraniczne miejscowości: Moszczankę, Pokrzywną, Jarnołtówek z czeskimi miejscowościami Kraju Ołomunieckiego. Początkowo projekt, wartości 10 milionów euro, zbierał bardzo pochlebne recenzje odpowiedzialnych osób, a naraz dziwnym trafem poszybował w dół na liście rankingowej, jak się potem okazało „omyłkowo”. Okazało się też, że brakło mu 2 punktów w ocenie do poziomu dającego szansę na przyznanie dofinansowania. Trzyletnie pedantyczne przygotowania, wiele spotkań ekspertów z obu stron granicy, analiz – wzięły w łeb. Proszę sobie wyobrazić, że powodem słabej końcowej oceny był… „niski poziom współpracy partnerów polskich i czeskich”, która akurat przy tym zadaniu była wspaniała i profesjonalna. Nasze odwołanie odrzucono z powodu rzekomego przekroczenia terminu jego składania. Na takie dictum – nie mające pokrycia w faktach – trudno cokolwiek rozsądnego powiedzieć, pozostaje tylko gorycz i swego rodzaju poczucie bezsilności. Mam tylko nadal nadzieję, że tego typu podejście do instytucji aplikujących o unijne wsparcie swoich projektów nie stanie się normą, a są na to na szczęście ogromne szanse po zmianie kierownictwa Wspólnego Sekretariatu Technicznego w Ołomuńcu, który pełni operacyjne funkcje w zarządzaniu programem. Ten projekt, który sam zainicjowałem i w który bardzo się zaangażowałem był znakomity, zakładał m.in. przebudowę wiaduktu kolejowego położonego w Polsce, po którym jeżdżą … czeskie pociągi! Była olbrzymia szansa…. Z kolei, niestety, w 20-procentowej puli środków unijnych przeznaczonych na współpracę transgraniczną w samych Euroregionach, finansowanie inwestycji drogowych, nawet dość niewielkich, nie jest przewidziane. Euroregiony mogą korzystać z pieniędzy na drogi na zasadach podobnych do innych beneficjentów i składać wnioski do „dużego” programu. Pamiętam jeden taki przypadek, ok. 15 lat temu w Euroregionie Śląsk Cieszyński, który był bezpośrednim beneficjentem, realizując zadania inwestycyjne na drogach dojazdowych do granicy.

 

– Mówimy więc o utracie naprawdę sporych pieniędzy i to na cel jak najbardziej mieszczący się w ramach współpracy transgranicznej…

 

– O unijne wsparcie toczy się naprawdę ostra rywalizacja i jako reprezentant polskich beneficjentów oczekuję na większe wsparcie także ze strony przedstawicieli polskiego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, zwłaszcza współprzewodniczących obradom Komitetu Monitorującego program. Tu, przy pragmatycznych Czechach, jest też wielka rola do odegrania. My, jako Powiat Prudnicki, naprawdę staramy się bardzo aktywnie zabiegać o transgraniczne fundusze i w poprzedniej perspektywie finansowej zostaliśmy uznani, w wyniku ewaluacji zleconej przez Komisję Europejską, za najaktywniejszego beneficjenta tej współpracy. Na kilkadziesiąt projektów pozyskaliśmy ok. 6 mln euro, udało się m.in. zrealizować dwie duże inwestycje drogowe: Prudnik-Krzyżkowice-Hlinka i turystyczną trasę Via Montana.

 

– Od 10 lat kieruje Pan Euroregionem Pradziad wraz ze swoim czeskim kolegą panem Petrem Procházką. Od przeszło jest Pan też Starostą Prudnickim. Te funkcje uzupełniają się w naturalny sposób. Czy tego rodzaju model łączenia funkcji jest właściwy i społecznie akceptowany?

 

– 20 lat temu związałem się z euroregionem Pradziad, najpierw, jako student-i obserwator, a następnie jako kierownik jego biura. Mój ojciec był wcześniej burmistrzem Prudnika i jednocześnie współtwórcą euroregionu, pomysłodawcą jego nazwy i autorem pierwszego statutu. W naturalny więc sposób chłonąłem wiedzę o zarządzaniu społecznością lokalną, stałem się pasjonatem idei demokracji, współpracy i samorządności. Myślę, że ta szczera pasja była zauważana przez ludzi, bo to oni po raz trzeci już, mimo mojego dość młodego wieku, wybrali mnie starostą powiatu. Przygraniczne położenie w oczywisty sposób musi mieć wpływ na kreowanie kierunków rozwoju i to przekonanie oraz pomysły, jakie mam na dziś i na przyszłość zyskują społeczną aprobatę i uznanie, co wyraża się w rezultacie demokratycznych wyborów.

 

Siłownia zewnętrzna wchodząca w skład kompleksu sportowego przy ZSR w Prudniku, wykonana w ramach projektu „Atrakcyjne pogranicze” zrealizowanego przez Powiat Prudnicki

 

– Wspomniał Pan o, na razie jednym sporym niepowodzeniu inwestycyjnym, ale też o imponującej liczbie mniejszych przedsięwzięć, jakie dzięki euroregionowi Pradziad mogli zrealizować rożnego rodzaju beneficjenci reprezentujący jakże różne środowiska współdziałające z sobą po obu stronach granicy.

 

– To prawda. Przez euroregion przepływa do ludzi masa unijnych środków. W ciągu 20 lat naszego istnienia uzbiera się tego kilkanaście milionów euro. To są z założenia małe projekty umożliwiające zwyczajnym ludziom, zjednoczonym jakąś pasją, ideą, realizację swych pomysłów na życie, na poznanie sąsiadów, rozbudzenie wzajemnych zainteresowań, pomoc. W obecnej perspektywie finansowej, na lata 2014-2020, strona polska euroregionu ma w dyspozycji około 5 milionów euro, zaś czeska niespełna 4 miliony.

 

– Jakie obecnie obowiązują priorytety przy podziale pieniędzy na projekty zgłaszane przez potencjalnych beneficjentów?

 

– Preferujemy dwie dziedziny. Rozwój turystyki (skorelowany ze wzrostem zatrudnienia) poprzez propagowanie dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. Chodzi o to, by dbałość o tę sferę, konserwacja zabytków i ochrona przyrody pociągające za sobą przedsięwzięcia o charakterze niewielkich inwestycji, na przykład parkingów, tras, miejsc widokowych, generowały miejsca pracy np. w obiektach gastronomicznych czy rekreacyjnych. Drugą dziedziną jest rozwijanie współpracy polskich i czeskich instytucji oraz organizacji pozarządowych. To bardzo pojemny obszar, a w związku z tym pole do wykazywania kreatywności ogromne. Wzajemne relacje polsko-czeskie mają bowiem dość skomplikowany, ale jednocześnie zmierzający w pożądanym kierunku, wymiar.

 

Mecz piłki nożnej rozegrany w ramach projektu „Futbolistki łączą narody” zrealizowanego przez Powiat Prudnicki. Celem projektu była organizacja polsko-czeskich zgrupowań oraz turnieju piłkarskiego.

 

– A więc dotarliśmy do materii rzeczywistego charakteru relacji pomiędzy oboma nacjami. Nadal nie są one tak jednoznaczne i nacechowane wyłącznie dobrymi emocjami…

 

– Wiele się zmieniło na dobre, ale ten kto naiwnie myśli, że w jednym lub dwóch pokoleniach zmieni diametralnie narosłe przez stulecia stereotypy, uprzedzenia, a czasami wzajemną niechęć, jest w błędzie. Co prawda, głównymi przeszkodami w rozwijaniu współpracy są względy prawne i administracyjne, ale maja one też – jestem o tym przekonany – gdzieś głęboko ukryte korzenie w mentalnym podłożu wzajemnych kontaktów. Nie będę się kierował poprawnością polityczną i wprost powiem, że należy odbrązowić nasze relacje z sąsiadami, mówić otwartym tekstem o ich prawdziwym obrazie. W kontaktach międzyludzkich te sprawy wychodzą na każdym kroku. O ile Polacy zasadniczo Czechów lubią, potwierdzają to sondaże sytuujące tę nację na pierwszym miejscu pod względem pozytywnych uczuć okazywanych innym przez nas – o tyle transmisja w drugą stronę nie jest już tak jednoznaczna. Dysonans polega na tym, co jest dobrze znane. Przecież nie jest tajemnicą, że w stosunku do Ukraińców czy Białorusinów – Polacy mają pewne, nieuzasadnione zresztą, poczucie jakiejś dziwnej wyższości, okazują skłonność do okazywania im swoistego pobłażania, protekcjonalności. I właśnie Czesi – mam tu na myśli przeciętnego zjadacza chleba – podobnie są nauczeni traktować nas. Wynika to z ugruntowanego przekonania, że Czesi, jako jedyny naród słowiański paradoksalnie mają wiele cech narodów germańskich, czytaj – zachodnioeuropejskich, co wynika z wieluset lat przynależności m.in. do cesarstwa Austro-Węgier. Według nich, to oni bardziej niż inni Słowianie należą, bo je współtworzyli, do świata i kultury Zachodu, najwcześniej zostali schrystianizowani itd., itd. W sumie myślą o sobie tak: Jesteśmy mniejsi, ale za to mądrzejsi i bardziej pragmatyczni od Polaków. Oczywiście mają też swoje, na naszym tle, kompleksy, związane z brakiem tradycji wolnościowych, narodowowyzwoleńczych, martyrologii… Ale nie sądzę, by z kolei aż tak bardzo przejmowali się deficytami w tych sferach, ponieważ nie mają predyspozycji do okazywania podziwu dla okładania się szablami, czy dawniej jeszcze maczugami. Z tego też powodu ich życie publiczne, polityczne ma często inny niż u nas wymiar, tempo i ładunek emocjonalny, a przez to istotnie jest może bardziej racjonalne. Tego rodzaju podświadome często przekonania, mają jeszcze charakter powszechny i musimy się z nimi liczyć, po prostu po to, by nie oderwać się od rzeczywistości, a w konsekwencji rozumnie współdziałać dla pożytku obu stron. Polskim niewątpliwym atutem jest zdecydowanie większy niż w Czechach poziom podejmowania ryzyka, ekspansywność firm i skuteczność w prowadzonej działalności gospodarczej w skali mikro a w sferze publicznej większa decentralizacja decyzji, a przez to większa ich legitymacja demokratyczna. Chodzi teraz o to, by nie stracić jej, a wręcz przeciwnie, jeszcze umacniać. Uważam, że intensyfikacja bezpośrednich kontaktów ludzi będzie nadal najlepszym sposobem na rewizję ich opinii i poglądów na temat obu narodów. Na szczęście zwycięża pragmatyzm, ale i poszanowanie wzajemnych wartości. Nie muszą się one podobać wszystkim, ale okazywanie szacunku i życzliwości staje się normą. Niewymuszoną normą.

 

– Dziękując za rozmowę, chciałbym podkreślić, że prowadziliśmy ją podczas uroczystych obchodów 20-lecia Euroregionu Pradziad (relacja w dalszej części tego wydania – przyp. red.) i z tej okazji chciałbym złożyć Panu serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia spełnienia wszystkich marzeń oraz celów, o których Pan mówił.

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |