SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 107  / By wrażliwość nie stępiała…

 

Ćwierć wieku demokracji lokalnej:

Samorząd oczami jego ludzi – Trzebinia

 

By wrażliwość nie stępiała…

Rozmowa z Anną Stolarz – Zastępcą Burmistrza Trzebini.

 

 

- Jest Pani przedstawicielem nowej fali we władzach wykonawczych trzebińskiego samorządu. Jak przyjęła Pani propozycję objęcia tego wysokiego stanowiska?

 

- Co prawda mam 20-letni staż pracy jako prawnik, ale byłam zaskoczona i nieco oszołomiona propozycją złożoną mi przez burmistrza. Myślę, że chyba byłam bacznie obserwowana, ponieważ przez 15 lat pracowałam w komunalnym związku komunikacyjnym, którego częścią jest Trzebinia. Przyjęłam ofertę po głębokim namyśle i z pokorą – wiedząc, że jest to wyzwanie wymagające ogromnego poczucia odpowiedzialności, tym bardziej, że zakres moich obowiązków obejmuje skomplikowaną materię spraw społecznych, dotyczy indywidualnych losów ludzi. Trzeba codziennie podejmować bardzo trudne decyzje, a ja bardzo się przejmuję każdą sprawą, z jaką ludzie do mnie przychodzą. To jest praca z i dla ludzi, powoduje nieustanny stres, ale mnie on nie zatrzymuje. Wręcz przeciwnie, daje napęd do działania, do udzielania pomocy tym, którzy czują się skrzywdzeni, wykluczeni poza nawias społeczeństwa, nie radzą sobie z życiem i w życiu.

 

- Wydawać się może, że osiągnięcie przez mieszkańców miasta i gminy stosunkowo – uśredniając – wysokiego poziomu życia spycha kwestie, którymi Pani się zajmują niejako na ubocze, plasuje z dala od głównego nurtu działalności samorządowej. Czy to prawda?

 

- Kluczem do zrozumienia i prawidłowej oceny sytuacji mieszkańców miasta jest unikanie słowa zawartego w pytaniu. Statystyka jest nauką i metodą pełną pułapek. Jeśli nawet „średnia” poziomu życia trzebinian jest stosunkowo wysoka, to nie oznacza to, że nie występują u nas obszary biedy, że nie ma środowisk dotkniętych wykluczeniem społecznym, że nie występują zjawiska patologiczne. Nie zauważanie tego byłoby zaklinaniem rzeczywistości, udawaniem, że jest ok., podczas, gdy nie jest. Codziennie spotykam się z ludzkim nieszczęściem, nieumiejętnością radzenia sobie, bezradnością. A przecież tak jest w każdym większym skupisku ludzkim w Polsce, w Europie, na całym świecie. Samorządność dla mnie jest wyrazem poczucia wspólnoty w danej społeczności. Im poziom tego uczucia jest wyższy, tym łatwiej pomagać tym, którzy tego potrzebują.

 

- Czy walka z bezrobociem – jednym z największych nieszczęść, jakie może dotknąć człowieka, leży w centrum Pani uwagi?

 

- Zdecydowanie tak - chociaż nie walczę z samym bezrobociem, ale jego skutkami, i czynię to, ponieważ brak pracy powoduje u każdego zdrowego mentalnie człowieka poczucie odrzucenia, nieprzydatności, bardzo niskiej własnej wartości. Ten stan z kolei wpływa niszczycielsko na motywację do podejmowania wysiłków, by tej pracy poszukać, wywalczyć ją sobie. To jest równia pochyła, po której spora grupa ludzi po prostu się stacza. To jakieś błędne koło. Jeśli wcześniej wspomniałam o samorządności, która dla mnie jest w dużej mierze tożsama z solidarnością, to miałam właśnie na myśli gotowość do pomagania ludziom rzeczywiście potrzebującym tego wsparcia. Jestem głęboko przekonana, że samorządy powinny być głównym ogniwem i źródłem tego wsparcia. Pomoc finansowa jest bardzo ważna. Z przyjemnością patrzę jak ludzie remontują swoje mieszkania, zmieniają nory na godne lokum. Ogromną satysfakcję przynosi mi obserwowanie, jak do niedawna bezradni i zagubieni odzyskują poczcie wartości podczas organizowanych przez samorząd szkoleń przysposabiających do nowych, potrzebnych profesji. To coś wspaniałego widzieć, kiedy w ludziach pojawia się i rośnie znów nadzieja. Chcę podzielić się bardzo ważnym spostrzeżeniem. Otóż, nie tylko pomoc wyrażająca się w finansach, stwarzaniu przez samorząd możliwości zmiany zawodu, daje ludziom owo poczucie wartości. Nie mniej istotne jest dla nich to, z jakim nastawieniem urzędników się spotykają. To dla mnie oczywiste, ze w tej pracy nie ma miejsca dla biurokratów, osób niewrażliwych, zimnych, obojętnych i negatywnie nastawionych do wszystkiego. To obszar, w którym oprócz kompetencji i profesjonalizmu niezbędna jest zwykła, ludzka wrażliwość, dobre serce.

 

- Czy prawdziwą jest teza, że w Trzebini znakomita większość mieszkańców ma się dobrze, a jedynie wąska grupa wymaga pomocy?

 

- Problem jest dość złożony i trudno mi odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem. Dla mnie jasne jest, że w Trzebini brakuje licznej, dominującej klasy średniej. To dlatego obserwujemy duże skrajności. Część mieszkańców rzeczywiście żyje na bardzo wysokim poziomie, stać ich praktycznie na bardzo dużo, ale z drugiej strony jest wcale niemała liczba osób ledwo wiążących koniec z końcem. Pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej mają więc ręce pełne roboty. Co do mnie, to nigdy nie wzięłabym na siebie odpowiedzialności za tę trudną sferę, gdybym nie wiedziała, że los tych nieszczęśników jest bardzo bliski burmistrzowi, który ma czas dla każdego i zawsze w każdej indywidualnej sprawie chce i potrafi pomóc. Ja sobie doskonale zdaję sprawę, że zawsze będzie istniał obszar, w którym interwencja i pomoc samorządowa są niezbędne. Rzecz w tym, by było on jak najmniejszy, bym mogła znaleźć więcej czasu na organizowanie życia kulturalnego, spełniania potrzeb wyższego rzędu. Na razie jednak prawie całkowicie pochłania mnie praca w dziedzinie, o której rozmawiamy.

 

- Co może być drożdżami, które spowodują rozrost klasy średniej w Trzebini?

 

- Odpowiedź na to pytanie zna w mieście chyba każde dziecko. Napływ z zewnątrz inwestycji i tworzenie nowych miejsc pracy i to w skali kilkukrotnie większej niż dotychczas, to cel pierwszoplanowy. Przecież nikomu nie trzeba już tłumaczyć, że wzrost zamożności coraz większej grupy mieszkańców musi się przekładać na wpływy do budżetu w postaci części podatków, a więc tym samym nasze możliwości w pomaganiu tym, którzy jednak sobie nie radzą, także się zwiększą. Jest jeszcze inny wymiar tej zależności. Efekty wynikające z ożywania ducha przedsiębiorczości, sukcesy na polu biznesu po prostu są przykładem mobilizującym do działania, pokazującym, że jednak nie trzeba się lękać brania swego losu we własne ręce. Miasto straciło w wyniku przeobrażeń rynkowych tysiące miejsc pracy, zniknęły kopalnie, zakłady metalurgiczne i tłuszczowe – wielcy pracodawcy. Cały czas zbieramy więc smutne pokłosie tych nieuniknionych procesów. Na szczęście – także w wyniku działań samorządowych – zmienia się na korzyść mentalność ludzi, a młode pokolenie już praktycznie nie objawia postaw wyłącznie roszczeniowych. Teraz najważniejszym naszym zadaniem jest zatrzymanie młodych ludzi tu, w mieście. Stworzenie im perspektyw na udane zawodowe, a w konsekwencji i prywatne dobre życie. Marzy mi się takie przeobrażenie miasta, by nie było już tylko sypialnią, by mieszkańcy nie wyjeżdżali tak tłumnie do pracy do Krakowa, czy Katowic. Wiem, że czekają nas wieloletnie wysiłki w tym kierunku, ale ja się ich nie boję. Samorząd sam z siebie nie stworzy nowych miejsc pracy w sposób bezpośredni. Może jednak odegrać decydującą rolę w tworzeniu przyjaznych warunków i w skutecznym zachęcaniu inwestorów do lokowania w Trzebini swoich biznesów, przedsiębiorstw.

 

- Wspomniała Pani o niekorzystnych zjawiskach wyrażających się w dużym rozwarstwieniu społeczności miasta. W jakiej mierze przekłada się ono na przykład na uczestnictwie w życiu kulturalnym?

 

- Cóż, rzeczywistość skrzeczy i to głośno. Trudno spodziewać się dużego zainteresowania życiem kulturalnym, które staramy się atrakcyjnie kreować, kiedy nie zawsze jest co włożyć do garnka. Może to zbyt drastyczne sformułowanie, ale kiedy moja praca skupia się głównie na poszukiwaniu sposobów i źródeł pomocy dla osób wykluczonych, to trudno wymagać ode mnie, bym miała inną optykę widzenia tych spraw. Każdego dnia życzę sobie jednego – bym nie wpadła kiedyś w rutynę, nie straciła ostrości widzenia, by wrażliwość nie stępiała.OPS zagospodarowanie otoczenia bloku przy ul.Tysiąclecia

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |