SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  120  / Sonet wypatroszony

 

Z żabiej perspektywy



 Sonet wypatroszony

 






Jeśli już oglądam telewizję, jak zarazy unikam reklam. Gdy tylko pojawiają się na ekranie natychmiast przełączam telewizor na inny kanał i w ten właśnie sposób przypadkiem trafiłam na recital nieznanego mi artysty grającego utwór Chopina. Utwór rozpoznałam natychmiast, pianisty nie. Nie, nie mam z tego powodu żadnych kompleksów. Z kilku konkursów Chopinowskich, które dzięki telewizji obejrzałam w pamięci zachowałam tylko jedno nazwisko: Ivo Pogorelić.

 

Ivo Pogorelić. Chorwacki pianista, który nie zyskał uznania w oczach jurorów z wyjątkiem Marty Argerich.

Nie miałam nigdy okazji słuchać Go na żywo, bardzo żałuję. Bo to on odkrył dla mnie Chopina, za którym raczej nie przepadałam. I nadal nie przepadam, gdy słyszę nutki wypieszczone, wycyzelowane, zagłaskane. Uczucia malujące się na gładkich licach pianistów mało mnie wzruszają. Ich rolą jest grać tak, by linia melodyczna nie była jedynie odbiciem zapisu nutowego. Mdłą strawą bez smaku i finezji, co wyłącznie napełni żołądek i oszuka głód.

Nie mam pojęcia jak swoje utwory grał sam Mistrz Chopin, ale moje niezbyt wyrobione muzycznie ucho podpowiada mi, że to było tak, jak u Pogorelića: z życiem i pasją. Idea na tym właśnie polega. A jeżeli to, co piszę ktoś uzna za herezję – trudno. Jak rasowy heretyk prędzej dam się spalić na stosie niż zmienię zdanie.

 

 

To, że Pogorelić nie przeszedł do ostatniego etapu konkursu w roku 1980 było dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Nie pierwszym, ale mocnym. Takim, jakie się zapamiętuje na zawsze.

I również nie jedynym. W tym czasie miałam już niemiłą pewność, że świat, w którym żyję zbudowany jest na niezdrowych fundamentach. Niemiłym odkryciem było na przykład to, że idea socjalizmu to jedno wielkie kłamstwo: niby wszystko robią dla ludzi, a nic dla pojedynczego człowieka. Nie stanowiła pociechy myśl, że takich jak ja są miliony i setki milionów, bo nawet razem nie znaczyliśmy nic… Ale nie! Oto pojawiła się nadzieja. Nowa idea. Oczarowała kraj, wzbudziła podziw świata. Miała na imię Solidarność. I nie zabił jej nawet stan wojenny. Po latach odrodziła się, ale jak człowiek po ciężkiej chorobie. Blada, bezsilna, coraz bardziej smętna. No i mamy to, co mamy.

Piękną kartę w historii naszego kraju otworzył Stanisław Staszic zakładając Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie. Powstało w 1816 roku wyprzedzając Anglię, gdzie pierwsza spółdzielnia stanowiąca wzór dla następnych powstała dopiero w roku 1844. Rolnicze Towarzystwo Wspólnego Ratowania się w Nieszczęściach ( jak spółdzielnię w Hrubieszowie oficjalnie zwano) podpisało 329 gospodarzy, a obejmowało zasięgiem blisko cztery tysiące mieszkańców z dziewięciu wsi. Zamieszkali na terenie Towarzystwa chłopi zostali zwolnieni z pańszczyzny, otrzymali dziedziczne prawo własności i byli zobowiązani do wzajemnej pomocy. Akt fundacji podpisał car, kilkadziesiąt lat później zatwierdził ponownie rosyjski rząd. Towarzystwo posiadało własne przedsiębiorstwa, z których opłacano instytucję ubezpieczenia, szkoły, kształcenie młodzieży, szpital, opiekę nad sierotami i starcami. Spółdzielnia przetrwała zabory, istniała w okresie międzywojennym, zlikwidowana została dekretem Bieruta w 1951 roku. Był to już bowiem czas innych spółdzielni, które całkowicie wypaczyły piękne tradycje spółdzielczości na ziemiach polskich, głównie w Wielkopolsce. Tam szczególnie, pod zaborem pruskim, spółdzielczość była ostoją solidarności narodowej, szkołą gospodarności i samorządności obywatelskiej.

Powojenne, „inne”, spółdzielnie, zwane powszechnie kołchozami, lepiej byłoby puścić w całkowitą niepamięć. To już nie było wypaczenie, ale zabijanie pięknej idei spółdzielczości. Ale spółdzielczość odżyła – w swoim czasie dobrze przysłużyły się społeczeństwu „geesy”, kółka rolnicze, „Społem” i spółdzielczość mieszkaniowa. Z tych ostatnich ostała się w naszych czasach jedynie spółdzielczość mieszkaniowa.

Z żalem patrzę na moje osiedle, należące do największej w moim mieście spółdzielni mieszkaniowej. Trawa koszona dwa razy do roku – dopiero wówczas, gdy sięga do pasa. Koszona? To gruba przesada. Po tym niby-koszeniu trawniki wyglądają, jakby je czort jakiś zębiskami powygryzał. Ale to mały pryszcz w porównaniu do innych „działań” zarządzając ych naszym wspólnym (?) mieniem. Osiedle jest brudne, bo sprzątaczek mało i gdy jedna zachoruje, już dramat. Nikt się do tej czarnej roboty nie kwapi – pracy full, pieniędzy mało. Niedawno jedna z pań sprzątaczek pochwaliła się podwyżką – 50 złotych, dodając, że panie z administracji dostały po 200 PLN. A ich, w przeciwieństwie do sprzątaczek nie brakuje.

Ale wróćmy do osiedlowej zieleni. Fundusz na to pochodzi od spółdzielców. Znaczy – można wydawać. Niekoniecznie z sensem. Na fontannę, która nie działa. Na drzewka sadzone bezmyślnie jedno przy drugim lub pod rozłożystą akacją i w zasięgu jej systemu korzeniowego. Nie trzeba być ogrodnikiem, by wiedzieć że zmarnieją, tak samo jak południowe krzaczki sadzone na otwartej przestrzeni. Ale to nie psuje samopoczucia zarządzających spółdzielnią. A jak ktoś chciałby skarżyć spółdzielnię – proszę bardzo! Nie od parady spółdzielnia zatrudnia prawników. I to chyba największy absurd: spółdzielnia za pieniądze spółdzielców opłaca prawników by „w razie czego” występowali w jej imieniu przeciwko spółdzielcom!

Każdą ideę można wypaczyć i unieszkodliwić. Wypatroszyć jak przeznaczone na niedzielny obiad ptaszysko. Na moich oczach rodzą się nowe upiory niszczące braterstwo, zdrowy patriotyzm, poczucie międzyludzkiej solidarności. Ale idei nie można zabić. Jak Feniks prędzej czy później odrodzi się z popiołów. Z czystego egoizmu i poczucia estetyki wolałabym oczywiście nie czekać na to do końca świata.

 

Agnieszka Szydłowska – Szczecińska

 

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |