SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  121-122  / Do tanga trzeba dwojga

 

Polskie Euroregiony nie tylko w UE: Euroregion Niemen


 
Do tanga trzeba dwojga

 

Z Cezarym Cieślukowskim, przewodniczącym Stowarzyszenia Euroregionu Niemen rozmawia Jacek Broszkiewicz





– Obecnie mamy do czynienia z bardzo wyraźną asymetrią w poziomie współpracy transgranicznej pomiędzy regionami działającymi na zachodzie i południu Polski, a tymi które działają na północy i granicy wschodniej – może z wyjątkiem Euroregionu Bug, który sobie nieźle radzi. Co powoduje, że Euroregion Niemen w obecnej perspektywie rozwojowej został praktycznie pozbawiony środków? Jakie projekty nie zyskały przychylności decydentów i dlaczego?

 

– To sprawa dość złożona. Faktycznie, w obecnym okresie wszystkie euroregiony na granicy wschodniej nie zyskały w ramach współpracy transgranicznej prawa do zarządzania częścią tzw. małych funduszy i mikroprojektów, a tym samym zostały pozbawione instrumentów wsparcia. To były narzędzia, które dobrze służyły na poziomie lokalnym w okresie przedakcesyjnym, a po wejściu do UE były wzmacniane po stronie naszych partnerów także innymi programami – np. Polska – Rosja, Polska – Ukraina i zawsze jakiś fragment tych funduszy był zarządzany przez euroregiony. Z czasem jednak sąsiedzi uznali, że zarządzanie programem z poziomu rządowego gwarantuje większy wpływ na decyzje dotyczące wyboru projektów. Kłóci się to z zasadą subsydiarności i stoi w sprzeczności z podstawowymi założeniami programów współpracy terytorialnej.

 

 

– Czyli błędny jest pogląd, że zmiana nastawienia do współpracy euroregionów wschodnich nastąpiła pod wpływem kręgów rządowych?

 

– Gdy uzgadnialiśmy z Ministerstwem Rozwoju jakie zasady należałoby negocjować na wszystkich granicach proponowaliśmy, aby część dostępnych funduszy była do naszej dyspozycji w ramach funduszy małych i mikroprojektów. I to udało się, czy też zostało wynegocjowane na granicy zachodniej, natomiast nie udało się na granicy wschodniej i północnej. Na przykład Litwa od początku odrzucała możliwość zarządzania tymi funduszami przez regiony.

 

– To był spór kompetencyjny?

 

– Nie tyle kompetencyjny, co brak woli podzielenia się odpowiedzialnością i środkami finansowymi w ramach funduszy akcesyjnych. Według oceny władz litewskich obecnie po stronie litewskiej nie ma takiego partnera na poziomie regionalnym, który miałby zaufanie rządu. Nie mamy po stronie litewskiej partnera regionalnego, wszystkimi funduszami zarządza się centralnie – z Wilna.

 

– To co pan mówi o Litwie, bardziej pasuje do Białorusi…

 

– Wszystkie środki funduszy europejskich na Litwie zarządzane są centralnie. Po likwidacji struktur stanowiących odpowiedniki naszych województw nie został tam zbudowany partner pośredni na poziomie regionalnym. Są, co prawda, rady rozwoju regionalnego, ale pełnią one jedynie rolę opiniotwórczą i doradczą bez żadnych uprawnień decyzyjnych.

 

– Czy wobec tego lepiej układa się współpraca z sąsiadami spoza UE?

 

– W ramach programów realizowanych z partnerami z Białorusi, Rosji i Ukrainy sytuacja wygląda nieco inaczej, co nie znaczy, że się diametralnie różni. Moim zdaniem łatwiej się buduje partnerstwo tam, gdzie strony mają szansę na odniesienie sukcesu, niż w sytuacji, gdy strony dzielą różnice interesów. Gdy jest różnica zdań i oczekiwań ze strony partnerów, to trzeba szukać kompromisów. Nie zawsze oczekiwania partnerów dają szansę na realizację nadrzędnych celów, jakie ustalaliśmy na poziomie krajowym. Po drugie, jako euroregion, realizujemy program współpracy w porozumieniu z samorządami wspierając różne podmioty, pośrednicząc w poszukiwaniu partnerów czy składaniu wniosków bilateralnych.

 

– Jak można to skutecznie robić, gdy się nie dysponuje środkami na ten cel?

 

– Jako euroregiony jesteśmy reprezentowani w ciałach zarządzających, co nam daje gwarancję udziału w procedurze negocjacji. Reprezentując samorządy i organizacje pozarządowe oraz środowiska lokalne mamy wpływ na tworzenie programów transgranicznych. Nasz głos konsultowany ze środowiskiem pomaga rządom i partnerom, a nasze zdanie wpływa na priorytety, cele i mechanizmy współpracy.

Jest oczywiste, że do nas zwraca się wiele instytucji z prośbą o pomoc, czy znalezienie partnera. A skoro mamy te kontakty i możliwości, to z nich korzystamy. Do tego, by zadzwonić, umówić spotkanie czy je poprowadzić nie potrzebujemy pieniędzy, bo na to mamy środki ze składek i fundusze statutowe.

 

– W ostatnich latach żaden poważny projekt transgraniczny Euroregionu Niemen nie zyskał aprobaty instytucji kwalifikujących projekty do unijnego dofinansowania…

 

– Jesteśmy w tym względzie w takiej samej sytuacji jak każdy inny podmiot, który ubiega się o dofinansowanie swego projektu z funduszy unijnych. My również mamy prawo składania projektów własnych i ubiegania się o ich wsparcie. W ramach programów Polska – Ukraina i Polska – Białoruś w porozumieniu z partnerami złożyliśmy projekty które nie zyskały wsparcia. Na odpowiedź dlaczego, składa się wiele czynników, w tym odpowiedzialność partnerów i jakość przygotowanych projektów. Środki nie są przyznawane w sposób uznaniowy, decydująca jest ocena formalna i merytoryczna projektu na zasadzie punktowej. Może trzeba uderzyć się w pierś i powiedzieć, że nie zawsze formalne przygotowanie i jakość projektów dawały gwarancję zyskania wsparcia. Ilość środków przeznaczonych na współpracę jest ograniczona i stanowi jedynie ułamek oczekiwań. W pierwszym etapie zgłaszanych jest ponad dwieście projektów, z czego do drugiego etapu wchodzi niewiele ponad czterdzieści, a z nich wybiera się siedemnaście. Minimalna ilość punktów kwalifikujących do dofinansowania wynosi 90. To jest naprawdę bardzo wysoki poziom i wsparcie dostają tylko najlepsi z najlepszych.

 

– Jeszcze pół roku temu na waszej stronie internetowej informacje na ten temat kończyły się na roku 2014 – potem mieliśmy dwuletnią „dziurę” w implementacji środków. Jak ocenia pan te dwie perspektywy czasowe?

 

– Główny ciężar aktywności, gdy mieliśmy fundusze UE, koncentrował się na zarządzaniu. Nie zabiegaliśmy o pozyskiwanie środków jako partner projektów, gdyż byłaby to pewna sprzeczność interesów – z jednej strony rozdajemy pieniądze, z drugiej sami o nie występujemy. Tego staraliśmy się unikać.

 

– Czy obecnie UE dysponuje danymi o zastoju tej współpracy? I czy tutaj można spodziewać się interwencji KE czy europejskich struktur – mam na myśli instrumenty które mogą wpływać na zaktywizowanie współpracy, spadające do dramatycznie niskiego poziomu?

 

– W kontekście współpracy transgranicznej poziom wsparcia ze strony programów jest faktycznie niższy. Może to nie jest znaczące zmniejszenie środków, ale w stosunku do lat poprzednich rzeczywiście mniejsze. Gdy poprzednio mieliśmy do dyspozycji 180 mln, to obecnie – 150, a w skali partnerstwa Polska – Litwa odpowiednio 70 i obecnie 50 mln euro. Jeżeli odniesiemy to do wzmożonego popytu, to środki są oczywiście niewystarczające. Dodam, że w relacji z Ukrainą i Białorusią mamy do czynienia z dwukrotnie wyższym zainteresowaniem niż w latach poprzednich.

 

– Czyli zainteresowanie wyższe, a pieniędzy mniej.

 

– Te rzeczy trochę się rozmijają. Praktyka jest taka, że to państwa członkowskie negocjują wsparcie dla swoich programów. Zadaniem na poziomie rządowym i regionalnym jest ułożenie ostatecznej treści programów współpracy transgranicznej. Jeżeli jakieś zapisy budzą wątpliwości, to oczywiście UE decyduje, a ingerencja dotyczy np. tego, że musi być fundusz dużych projektów i mikroprojektów, ustalonych przez partnerów programów.

 

– Z tego wynika, że to strona rządowa zrezygnowała z udziału w funduszu mikroprojektów?

 

– Nie tyle zrezygnowała, co nie upierała się na tyle, byśmy z nich korzystali szerzej i aby Euroregiony były w nich bardziej zaangażowane. Kiedy nie dzielimy środków, jesteśmy w takiej samej sytuacji, jak inne podmioty zabiegające o dofinansowanie. Przenieśliśmy naszą aktywność na społeczności lokalne i szukając alternatywy weszliśmy bardzo głęboko w obszar wspierania przedsiębiorczości lokalnej związanej z tworzeniem miejsc pracy. Jesteśmy partnerem Podlaskiego Centrum Wspierania Ekonomii Społecznej, realizatorem dużego projektu wartości 30 mln zł „Bon na szkolenia”, rozpoczynamy projekt aktywizacji wejścia młodych na rynek pracy w obszarach deficytowych. Próbowaliśmy zainteresować Litwę aktywizacją w tych obszarach po drugiej stronie granicy, ale na razie bez rezultatów.

 

– Idąc dalej tokiem takiego rozumowania, czy można wysnuć wniosek, że taka postawa ma związek z ogólniejszym trendem kształtowania stosunków Polski na arenie międzynarodowej?

 

– Raczej jest to uleganie pewnym naciskom ze strony naszych sąsiadów, którzy zdecydowanie chcą, by projekty w ramach współpracy transgranicznej generalnie koncentrowały się na dużych inwestycjach infrastrukturalnych, którymi z punktu widzenia władzy można się łatwo i głośno pochwalić. Budowanie relacji międzyludzkich, wzmacnianie trzeciego sektora, budowanie społeczeństwa obywatelskiego, podnoszenie świadomości mieszkańców odnośnie możliwości wpływania na rzeczywistość nie jest dla naszych sąsiadów tak ważne, jak u nas.

 

– Pokusy centralizacji władzy przez takie działania są ogromne w zasadzie wszędzie.

 

– Tutaj na wschodniej granicy często preferowany jest styl sprawowania władzy zmierzający do tego, by kontrolować całość projektów i wybierać te, które są ważna z punktu widzenia władzy, a nie społeczności lokalnych.

 

 

– I to się dzieje kosztem demokracji lokalnej i demokracji w ogóle?

 

– Poniekąd tak. Ja wszędzie, gdzie mam okazję występować podkreślam, że nasi partnerzy nie są zainteresowani budową struktur wzmacniających społeczność lokalną. Tak jest na Białorusi, w Rosji i na Ukrainie – w całym bloku sąsiadów wschodnich, czy państw posowieckich. A Litwa, mimo, ze jest w UE, nie ma doświadczenia w tego typu programach współpracy.

 

– Chyba nie jest prawidłowy mój wniosek, że te tendencje w Polsce i na Litwie są takie same, chociaż na Litwie wyraźniejsze niż u nas?

 

– Na Litwie mamy do czynienia z zupełnie innym podejściem do ingerencji państwa niż dotychczas. Skupianie władzy w rekach administracji rządowej odbywa się kosztem samorządów, a jak akcentowałem wcześniej – np. nasz samorząd wojewódzki praktycznie nie ma partnera po stronie litewskiej. Ta niesymetryczność bardzo utrudnia współpracę w ramach wspólnych programów.

 

– Tendencje do centralizacji władzy są też u nas, ale nie powodują takich skutków. Jaka wobec tego będzie przyszłość współpracy transgranicznej? Czy ma ona jeszcze szansę się rozwijać?

 

– W przyszłości instrumenty współpracy transgranicznej powinny być w sposób decydujący wzmocnione. Budżet do 2020 roku jest zamknięty, ale wiemy już, że nowy budżet będzie obarczony m.in. skutkami Brexitu. Z tej wiedzy, którą posiadam, to w przymiarkach do polityki spójności ten instrument nadal postrzegany jest jako ważny i nie można rezygnować z niego ani z roli politycznej, aką odgrywa w łagodzeniu różnic, przeciwdziałaniu ksenofobii i nierówności. Niestety planowane zmniejszenie środków na politykę spójności ma zaowocować obcięciem środków na programy Interreg około 12%. Będzie to niestety sprzyjać pogłębianiu się różnic gospodarczych, społecznych i infrastrukturalnych.

 

– Czy one obecnie się pogłębiają?

 

– Nie, wręcz przeciwnie. Bardzo wysoko oceniam dorobek ponad dwudziestu lat współpracy. Byłem jednym ze współtwórców Euroregionu Niemen i pamiętam rozmowy z partnerami z Litwy, Rosji i Białorusi, gdy przygotowywaliśmy porozumienie o współpracy transgranicznej. Dotyczyły one zupełnie innych obszarów, np. zagrożeń dotyczących suwerenności, czy powrotu do przeszłości. Obecnie jesteśmy na zupełnie innym etapie i to niewątpliwie dlatego, że mieliśmy okazję korzystać i ze wsparcia zewnętrznego, i procesów jakie przeszliśmy, np. otwarcia granic.

 

– Obecna polityka historyczna sprzyja rozwojowi stosunków z sąsiadami?

 

– Na poziomie lokalnym współpraca wygląda wzorcowo. Szanujemy historię naszych sąsiadów i czynnie uczestniczymy w tych wydarzeniach historycznych, które z punktu widzenia naszej polskiej racji stanu i naszego postrzegania historii nie budzą kontrowersji. Natomiast co do polityki rządu nie chciałbym się wypowiadać, bo w tej materii nie czuję się aż tak kompetentny.

 

– Rozumiem, że chciałby pan zmiany tej polityki?

 

– Wiemy jakie problemy w stosunkach Polska – Litwa są ciągle nierozwiązane, ale też nie widać tych działań, które miałyby doprowadzić do kompromisu. Gdy półtora roku temu zmienił się rząd na Litwie, przeżywaliśmy tu, na Suwalszczyźnie .nieoficjalną wizytę premiera Litwy. Widzieliśmy otwartość w najtrudniejszych obszarach, ale też premier podkreślał brak większego zainteresowania ze strony polskiej. Potem była wizyta pana premiera w Warszawie, spotkanie państw bałtyckich, a zatem strony powróciły do kontaktów na najwyższym szczeblu. To dobrze. Natomiast my – czekamy na rezultaty.

 

– Ze swojej strony mam nadzieję, że wiele spraw się wyjaśni i będziemy mogli pisać o konkretnych sukcesach waszej współpracy sąsiedzkiej.

 

– Relacje międzyludzkie, między instytucjami są bardzo dobre – nawet w trudnych obszarach, a do współpracy włączają się coraz nowe środowiska, np. ochrona zdrowia. A najbardziej wiążą nas wspólne interesy. Litwini zostawiają w naszych sklepach setki milionów – oceniamy to na poziomie 1,5 mld euro rocznie. W sklepach powszechnym stało się, że spotka pan obsługę, która mówi po litewsku. To jest dobry klient, który zostawia pieniądze w Polsce… Jeden na drugiego nie patrzy jak na oszusta i złodzieja, ale cennego i szanowanego partnera.

 

– Dziękuję za rozmowę.

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |