SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  125  / Upiory z ulicy Mysiej

 

Wolność słowa a wolne media


 
Upiory z ulicy Mysiej

 







„1. Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. 2. Szanowana jest wolność mediów i ich pluralizm”. To Art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (Wolność wypowiedzi i informacji), który odpowiada Art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

 

Zacząłem z wysokiego C aby przypomnieć, że Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej jest aktem prawnym obowiązującym w Polsce. Czyżby ci, którzy nasyłają na dziennikarzy i media panów w kominiarkach, straszą sadami i policją o tym nie wiedzieli ? Wszelkie ingerencje w sferę informacji i mediów są nie tylko pozbawione sensu, ale nie mają także żadnego umocowania w przepisach prawa. Warto aby wszyscy rządzący o tym pamiętali!

Prawo do rzetelnej informacji jest, moim zdaniem, najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Bo to na podstawie informacji kształtowana jest nasza wiedza. To informacja kształtuje nasze postawy i zachowania, a także emocje. Wolne media (i sądy) są jednym z podstawowych atrybutów państwa demokratycznego.


Spora część z nas pamięta, co i jak budowało i kształtowało ludzi w okresie PRL-u. Najważniejszymi wielonakładowymi papierowymi „kształtownikami” były organy prasowe Komitetu Centralnego i Komitetów Wojewódzkich jedynej i słusznej przewodniej siły narodu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (Tu mała dygresja. PZPR nie miała w nazwie przymiotnika komunistyczna. Mówienie, zatem, że w Polsce był komunizm i partia komunistyczna, uważam za semantyczne nadużycie). Inne partie i organizacje też miały swoje organy prasowe (ZSL miał swój „Zielony Sztandar”). I choć ich nakład nie dorównał nigdy Trybunie Ludu czy Trybunie Robotniczej to, po części, wypełniały lukę informacyjną i były ciekawym - jak na tamte czasy – uzupełnieniem rynku prasowego (były tylko 2 programy telewizji państwowej). Niektóre tytuły jak Kultura, czy Życie Gospodarcze częstokroć kupowało się (kto to dziś pamięta?) po znajomości lub spod lady. A nad wszystkim czuwał na ulicy Mysiej Urząd Kontroli Publikacji Prasy i Widowisk czyli słynna cenzura ze swoimi oddziałami rozsianymi po całym kraju. Czasem udawało się przemycić między wierszami jakąś myśl niepokorną, bo albo cenzor był niedouczony i nie rozumiał aluzji, albo spryt i inteligencja autora wielokrotnie przewyższały te cenzorskie. Rzeczywiście wolna od cenzury prasa istniała tylko w tzw. drugim obiegu.

Dzisiaj cenzury nie ma i wydawałoby się, że wolność słowa obowiązuje w pełni a wolne media mają swobodę działania. Skąd zatem wizyty panów w kominiarkach w redakcjach gazet? Skąd zatrzymywanie i legitymowanie dziennikarzy w trakcie pracy nad nowym tekstem, reportażem czy w trakcie zdjęć do filmu? Tak było, tak jest i tak będzie. Kto ma informację ten ma władzę, a posiadanie władzy bardzo często korumpuje ludzi, a ludzie, którzy przez jakiś czas cieszyli się znacznym zakresem władzy mają poczucie, że władza ta dana im została na mocy naturalnego porządku rzeczy i podobnie jak władza dawnych monarchów pochodzi z boskiego nadania. Czyż nie tak, właśnie, zachowują się politycy różnych szczebli? A skoro tak, to wszelkie przejawy słusznej krytyki i pokazywanie ich prawdziwego oblicza uważają za zamach na swoją boskość, cnotliwość i nieskazitelność. „Prawdziwa cnota, krytyk się nie boi”. To hasło z tytułowej winiety Szpilek im właśnie dedykuję

Nie ma władzy idealnej – każda popełnia błędy i wypaczenia, a wolne i niezależne media są skutecznym narzędziem kontroli ludu nad władzą. „Narzędzia kontroli ludu nad władzą nigdy nie są doskonałe, ale najskuteczniejsze, co ludzkość do tej pory wymyśliła by zapobiegać samowolnej tyranii, to to właśnie: utrwalać narzędzia nadzoru społecznego nad władzą i ograniczać zakres władzy państwowej do tego, co naprawdę niezbędne, by ład społeczny był zachowany. Regulacja wszystkiego, co ludzie robią, to tyle co władza totalitarna” (Leszek Kołakowski, O władzy, „Mini wykłady o maxi sprawach”, amerykański Nobel 2003, wyd. Znak 2008).

Społeczeństwu należy się rzetelna, prawdziwa i oparta na faktach informacja. Mogą ją zapewnić tylko wolne od politycznych nacisków i niezależne media. Brońmy i wspierajmy je, bo mamy prawo zarówno do swobody wypowiedzi jak i do rzetelnej informacji. To przede wszystkim wyzwanie dla lokalnych samorządów, organizacji pozarządowych, agencji rozwoju regionalnego, przedsiębiorców i wszystkich, dla których zapisane wolności i prawa coś znaczą. Do wszystkich razem i każdego z osobna. Wolne i niezależne media będą istnieć tylko wtedy, gdy będą wspierane przez tych, którym mają służyć. Jakże często ograniczamy się na szczeblu lokalnym w prasie lokalnej i lokalnych portalach, jedynie do informacji. O tym, co robimy wiedzą tylko najbliżsi. Taka wiedza służy tylko społeczności lokalnej, a za miedzą nic o nas nie wiedzą. Nie bójmy się mówić o tym co nas gnębi, o naszych sukcesach i porażkach. Ta wiedza jest bezcenna i pomoże nie tylko nam. Działając lokalnie informujmy się globalnie.

 

Krzysztof Kozik

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |