SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  125  / Wychodzenie z cienia… (2)

 

Polskie Euroregiony w Unii Europejskiej: Euroregion Karpacki Polska


 Wychodzenie z cienia… (2)

 


Z Dawidem Laskiem, Wiceprezesem Zarządu Stowarzyszenia Euroregion Karpacki Polska, członkiem Komitetu Wykonawczego Stowarzyszenia Europejskich Regionów Granicznych – rozmawia Jacek Broszkiewicz.



– Pierwszą część naszej rozmowy, publikowanej w poprzednim wydaniu zakończył Pan stwierdzeniem, że „(…) mamy do odegrania bardzo dużą rolę w Europie, w Unii Europejskiej, może i na świecie, a obierając kurs na izolację i marginalizację możemy pozbawić się, i to na długo, nie tylko miana poważnego, odpowiedzialnego, kreatywnego partnera, ale zderzyć się z trudnymi dziś do przewidzenia konsekwencjami. Nie wierzę, że ktokolwiek na poważnie bierze pod uwagę taki scenariusz.” Tymczasem mówi się, że tak ważny dla Euroregionu Karpackiego i Polski partner Swiss Contribution – przeniósł swoje biuro z Warszawy do Bratysławy…

– Nie wiem czy to Biuro jest przeniesione, ergo „zabrane”? Po prostu Biuro w Warszawie zakończyło pracę związaną z nadzorowaniem wdrażania programu zgodnie z podpisanymi porozumieniami. I tyle. Nie słyszałem o żadnych przenosinach. Zaczynamy drugą część rozmowy od „fake newsa”. Co zaś do Swiss Contribution to trzeba pamiętać, że losy tego funduszu wspierającego kraje środkowo-europejskie, nie są jeszcze ostatecznie przesądzone. Nie ulega wątpliwości, że nawiązanie współpracy ze Szwajcarią dzięki Swiss Contribution było punktem zwrotnym w historii Euroregionu Karpackiego. Alpejsko-Karpacki Most Współpracy to najlepszy projekt, jaki dotąd zrealizowaliśmy. Jego znaczenie daleko wykracza poza pulę środków, jakie mieliśmy do dyspozycji, bo trudno jest przecenić wartość wiedzy i doświadczeń, jakie przekazali nam szwajcarscy przyjaciele. Mieliśmy okazję skorzystać z najlepszych na świecie wzorców rozwiązywania masy problemów związanych z rozwojem regionalnym i współpracą transgraniczną. Dzięki Szwajcarom, którzy przygotowali całą strategię, mogła zaistnieć idea Marki Karpackiej (CARTAPHIA). Jest dla mnie oczywiste, że Szwajcarzy są fachowcami jeśli idzie o wykorzystanie rozumu w tworzeniu rozwiązań prawnych i funkcjonalnych, począwszy od organizacji państwa, a na logicznych zasadach działania władzy i społeczności lokalnych kończąc. Szwajcaria jest prototypem dla Unii Europejskiej. Model kantonalny z dużą dozą autonomii, rozbudowanym systemem referendalnym, z minimalną biurokracją a maksymalną racjonalizacją działań społecznych – jest bardzo atrakcyjny dla wszystkich, którzy myślą o reformach tak swych państw, jak i ładu światowego. Oczywiście nie chodzi o dosłowne kopiowanie wszystkich rozwiązań, bo to jest niemożliwe, chociażby z powodów mentalnych i różnic kulturowych – większość mieszkańców tego bogatego kraju żyje skromnie i darzy wielkim szacunkiem swoje państwo, samych siebie. To nie oznacza, że Szwajcarzy nie widzą potrzeb innych krajów. Program Swiss Contribution jest tego dobitnym dowodem, bo na wsparcie innych krajów do tej pory Szwajcarzy wydali w jego ramach w ciągu 10 lat ostatnich lat prawie pół miliarda euro. Pamiętać jednak należy też, że jest to mechanizm kompensacyjny, Szwajcarzy opłacają w ten sposób swój udział w rynku wspólnotowym. Polska była jednym z największych beneficjentów tej pomocy. W sferze politycznej marzy mi się osiągnięcie szwajcarskiego poziomu równowagi pomiędzy wolnością obywatelską i osobistą a rolą państwa. Według mnie ten balans w Szwajcarii jest zbliżony do ideału, bo potwierdzany harmonijnym rozwojem przez stulecia. Proszę zwrócić uwagę, że znaczna część szwajcarskiej polityki zagranicznej jest w rękach organizacji pozarządowych i ludzi, którzy mają ogromny wkład w to, co dzieje się na świecie. Nic dziwnego, bowiem około 30 procent populacji z wyższym wykształceniem to osoby naturalizowane. W jednej ze szkół wiejskich pod Sion, gdzie mam znajomych, w klasie jest tylko dwoje rodowitych Szwajcarów. Reszta uczniów to Portugalczycy, Serbowie, Albańczycy, Chińczycy i dwoje dzieci z polskim rodowodem.

 

Szwajcaria nieodłącznie kojarzy się z Alpami..Czy Karpaty wykorzystają swą szansę?


– Czy taki pragmatyzm nie stoi w sprzeczności z troską o „narodowy” charakter państwa?

– Wręcz przeciwnie – on z niego wynika! To jest właśnie ta fundamentalna różnica pomiędzy Szwajcarią a postkomunistycznymi krajami Europy Środkowej. Szwajcarzy drenują cały świat z najlepszych specjalistów, naukowców. To dlatego ich laboratoria i centra badawcze przodują w wymiarze globalnym. Można powiedzieć, że z asymilacji tzw „obcych” uczynili narzędzie wciąż wzmacniające ich patriotyzm. Czekamy na nowe Swiss Contibution, ponieważ gwarantuje ono szybszą implementację dobrze sprawdzonych rozwiązań. Nie kreślę wyimaginowanego obrazu tego kraju i społeczeństwa, a tym bardziej władz, ale potrafię dostrzec i zinterpretować ich mocne strony, które wpływają na globalną pozycję państwa Helwetów. Jest w tym odrobina fascynacji… Nie można jednak zamykać oczu na rosnące także tam znaczenie postaw „separatystycznych”. W różnych środowiskach politycznych i w tym kraju zwolenników wycofania się z wszelkiej pomocy zagranicy jest całkiem sporo. Na szczęście to nie oni mają decydujący głos, bo raczej przeważa świadomość, że z otwarcia na świat najwięcej korzysta sama Szwajcaria. Poza tym wymiar pomocy, choć dla nas bardzo duży, to jednak dla nich są to drobne kwoty w budżecie. Niezależnie od tego, czy i kiedy Swiss Contribution będzie wznowione – my w Euroregionie Karpackim przygotowujemy kolejne projekty z udziałem szwajcarskich przyjaciół. Oni mają bardzo duże pole swobody decyzyjnej na szczeblu kantonalnym, regionalnym i lokalnym.

 

– Całe swoje życie zawodowe związał Pan z działalnością euro regionalną. Rozumiem, że duże znaczenie ma dla Pana ścisła współpraca pomiędzy w ramach europejskiej Wspólnoty, tak na poziomie regionalnym, transgranicznym, jak i państwowym. Dwukrotnie piastował Pan wysokie funkcje w administracji rządowej…

– Owszem. To były dłuższe lub krótsze epizody trwające od roku do dwóch lat. W latach 2006-2007 kierowałem departamentem współpracy terytorialnej w ówczesnym Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, a całkiem niedawno, bo w 2016 roku byłem podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Bardzo sobie cenię te doświadczenia, ponieważ miałem okazję spojrzeć na problematykę euro regionalną – a ona stanowi oś mojego zawodowego życia – także z innej perspektywy. Nasza demokracja i standardy są jeszcze młode, ciągle się kształtują, podlegają zmianom. Sami się zmieniamy, a najważniejsze jest, by na te zmiany być przygotowanym. Intelektualnie i mentalnie. Unia Europejska i inne wysoko rozwinięte społeczeństwa powinny być dla nas wzorem, a przede wszystkim inspiracją. Należy także uczyć się na ich błędach by uniknąć niedobrych konsekwencji. W tym upatruję racjonalną podstawę stanowiska Rządu Polskiego w niektórych kwestiach. Ale nikt za nas samych nie wykona tutaj niezbędnej pracy i to nas z niej rozliczą nasze dzieci.

 

Warsztaty rękodzielnicze podczas jednego z Alpejsko-Karpackich Forów Współpracy


– Zapytam zatem konkretnie. Jaki powinien być właściwy model relacji pomiędzy administracją państwową a organizacjami pozarządowymi, bo takimi są euroregiony?

– Korekta. Organizacjami pozarządowymi są stowarzyszenia samorządów i innych organizacji społecznych, które tworzą polskie strony każdego euroregionu na granicach Polski. Natomiast same euroregiony nie posiadają osobowości prawnej, są zatem bytami politycznymi, dobrowolnie uznawanymi przez wszystkie kraje, także pozaunijne, na terenie których rozwijają swą działalność. Chyba domyślam się ku czemu pan zmierza. Także słyszę postulaty, by fundusze pomocowe na rozwój polskich regionów, euroregionów, na współpracę trangraniczną Komisja Europejska adresowała bezpośrednio na szczebel samorządów wojewódzkich, czy z pominięciem dotychczasowej, pośredniczącej roli ministerstwa inwestycji i rozwoju oraz innych agend rządowych. Obecna sytuacja w tej sferze z pewnością różni się od tej, jaka miała miejsce za rządów poprzedniej władzy (koalicja PO-ZSL). Opinia publiczna jest z pewnością zdezorientowana mnogością sprzecznych komunikatów, analiz i faktów, chociaż nie łudźmy się niewiele osób poza specjalistami czy politykami się tym interesuje. Mam trochę doświadczenia i wiem jedno, że w chwili obecnej, przed uchwaleniem budżetu UE na lata 2020-2027 nikt rozsądny nie będzie się bawił w spekulacje na temat w jaki sposób pieniądze będą trafiały do potencjalnych beneficjentów. Czy zachowa się już tradycyjny model przekazywania środków pomocowych rządom, które z kolei dystrybuowały je na niższe poziomy, zachowując przy tym funkcję kontroli wydatków i nadzoru nad procesem wyłaniania najlepszych, najbardziej obiecujących projektów. To sprawa wtórna, znam skłonność biurokracji w tym unijnej do zachowań konserwatywnych, więc daleko idące zmiany będą niespodzianką. Pamiętajmy też, że na tym polu istnieje nadal jeszcze ogromna konkurencja. Uśredniając, zaledwie co 10-ty zgłoszony projekt zyskuje unijne dofinansowanie. W sferze transgranicznej ten wskaźnik jest wyższy, bo nie tak łatwo jest znaleźć zagranicznych partnerów gotowych jeszcze ponieść ciężar wkładu własnego. Moja opinia jako politologa a nie polityka, którym przecież także jestem, skupia się na niejednym wątku. Trudno dziś jednoznacznie przewidzieć w jakim stopniu obecny stan relacji pomiędzy Polską a UE, jej kluczowymi partnerami wpłynie na przyszłość. Kluczowe znaczenie będzie miał wspomniany już budżet UE oraz jego przeznaczenie. Mamy tu powody do niepokoju, ponieważ Komisja Europejska postuluje znaczne, do 25 procent, cięcia w polityce spójności, a w niej mieści się rozwój regionalny, terytorialny, współpraca transgraniczna. Niebagatelne znaczenie dla przyszłości kontynentu i UE ma Brexit. Ten czas jest rajem dla publicystów, którzy spekulują na różne strony. Ja podchodzę do tych spraw z pewnym dystansem. Analizuję zarówno argumenty zwolenników obecnego obozu rządzącego, ale i racje tych, którzy są przekonani, że za chwilę Polska będzie kolejnym kandydatem do opuszczenia Unii i nie godzą się z polityką wewnętrzną i zagraniczną Prawa i Sprawiedliwości. Z naszego euroregionalnego punktu widzenia dziś najważniejsze jest to, że powstaje Strategia Makroregionalna dla Karpat, a fakty są takie że rząd PiS jest pierwszym, który podjął ten temat na poważnie. Oczywiście wszystko przed nami. To będzie też swoisty test, bo nie wiadomo, jaki będzie zasięg terytorialny strategii, z jakim przyjęciem spotka się ona w Komisji Europejskiej i czy zostanie przez nią zatwierdzona. Bo tylko w ten sposób Karpaty mogą być na równi traktowane z innymi makroregionalnymi strategiami realizowanymi od lat. To będzie tak naprawdę papierek lakmusowy skuteczności naszej polityki zagranicznej i makroregionalnej a także pokaże prawdziwe miejsce naszego kraju na europejskiej mapie skuteczności. Ale puentując chcę powiedzieć, przerzucając symboliczny most pomiędzy wielką europejską sceną polityczną a prawdziwym życiem tu na miejscu, że sami musimy wywalczyć, ukształtować siłę i przyszłość Karpat. Ci, którzy weszli na scenę teatru „Europa” już nigdy tym mostem do nas nie wrócą. Najlepiej więc liczyć tylko na siebie, jak Szwajcarzy, zatem do roboty Ludu Karpacki!

 

– Dziękuję za rozmowę.

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |