SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 107  / Nie bójmy się głosować w sieci!

 

Ćwierć wieku demokracji lokalnej:

Samorząd oczami jego ludzi – Trzebinia

 

Nie bójmy się

głosować w sieci!

Rozmowa z Marianem Paluchem – Naczelnikiem Wydziału Organizacyjnego i Spraw Administracyjno-Gospodarczych Urzędu Miasta Trzebini

 

- Samorządy są poważnymi pracodawcami, urzędy to normalne zakłady pracy. Właśnie przerosty administracyjne są przedmiotem niemal powszechnej krytyki. Czy jest ona uzasadniona?

 

- Mam o tyle dobre rozeznanie w tej kwestii, że w samorządzie lokalnym pracuję już 41 lat. To spory szmat czasu, by wyrobić sobie opinię na ten temat. Z grubsza rzecz ujmując można porównać dwa okresy: sprzed i po transformacji ustrojowej. Cezura roku 1990 przyniosła diametralną przemianę pozycji i kompetencji samorządów. A te znacznie się zwiększyły. Naturalną koleją rzeczy był wzrost zatrudnienia, stworzenia odpowiednich do nowych zadań i potrzeb społeczności lokalnej kadr. Sądzę, że postawienie na jakość i efektywność przyniosło efekty w skali kraju przeczące zasadniczo mitom o nadmiernej biurokracji. Gmina Trzebinia liczy ponad 34 tysięcy mieszkańców, samo miasto 20 tysięcy, a w urzędzie zatrudnionych jest raptem 160 osób na stanowiskach merytorycznych i obsługi. Warto zaznaczyć, że racjonalny poziom zatrudnienia jest wynikiem toczącego się już od dziesięcioleci procesu komputeryzacji i wyposażania urzędników w najnowocześniejsze narzędzia nie tylko służące załatwianiu spraw mieszkańców, ale i identyfikowaniu ich potrzeb. W urzędzie wykorzystujemy obecnie 150 komputerów, mamy dwie serwerownie, Internet to od lat już standard, wykorzystywana jest elektroniczna platforma usług administracji publicznej, dysponujemy najnowocześniejszym sprzętem umożliwiającym sprawny obieg dokumentacji. To już jest dobry europejski poziom. Wykorzystujemy bardzo często outsourcing, czyli przekazujemy wiele zadań, funkcji, projektów i procesów do realizacji wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym. W ten sposób unikamy etatyzacji, która pociąga za sobą szereg ciężarów, by tylko wspomnieć o kosztach ZUS.

 

- Rozpoczęła się nowa kadencja samorządowa i wciąż słychać narzekania, że w ślad za coraz to nowymi zadaniami, jakimi państwo obarcza władze lokalne, nie idą odpowiednie środki z budżetu centralnego. Ta sytuacja ma chyba niekorzystny wpływ w na funkcjonowanie samorządowej administracji?

 

- To zależy jak spojrzymy na ten problem. Oczywiście mamy do czynienia z trudną sytuacją, ale nie ma ona przełożenia na sprawność funkcjonowania administracji jako takiej. Potwierdzeniem tej tezy jest przykład z ostatnich dni, czyli to, co przyniósł z sobą 2 marca. W tym dniu weszły w życie nowe przepisy dotyczące wydawania dowodów osobistych a także regulujące dostęp obywateli do dokumentów urzędów stanu cywilnego. W Trzebini nie było żadnych perturbacji, wszystko przeszło jak po maśle, a to dlatego, że wcześniej mocno trenowaliśmy i dobrze się przygotowaliśmy do tej operacji. Żaden z petentów nie oczekiwał 2 marca na załatwienie swej sprawy dłużej niż 30 minut. W kolejnych dniach ten czas systematycznie ulega skróceniu i obecnie jesteśmy na bieżąco. Coraz większy udział w obiegu dokumentów ma Internet. To wygodne dla mieszkańców, ale i dla urzędników, bo eliminuje obustronny stres i emocje, a wszystko odbywa się szybciej i sprawniej. Ten udział sieci w pracy urzędu będzie rósł. Ale skoro tak, to będziemy musieli przeznaczyć spore nakłady na rozwój bazy i infrastruktury elektronicznej. W tym kontekście niepodążanie za nowymi zadaniami środków z budżetu centralnego może ograniczyć nasze plany.

 

- Jak dalece?

 

- Nie sądzę, by zaistniało jakieś poważne ograniczenie naszych inwestycji, ponieważ oczkiem w głowie zarówno rady, jak i burmistrza jest rozwijanie najnowocześniejszych kanałów komunikacji z ludźmi, mieszkańcami. To przecież główny element demokracji lokalnej. Osiągnęliśmy zresztą już taki poziom, że praktycznie z dnia na dzień moglibyśmy uruchomić system głosowania w wyborach poprzez internet. Za cztery lata będzie on dopracowany do perfekcji.

 

- Glosowanie przez Internet budzi wiele wątpliwości…

 

- Nie rozumiem dlaczego. Przyczyna tkwi zapewne w braku wiedzy o tym, jak to się odbywa. Chciałbym zaznaczyć, że wykorzystywanie Internetu w akcie wyborczym stosowane będzie równolegle z metodą tradycyjną, czyli poprzez karty do głosowania i wizytę w lokalu wyborczym. Ale Internet daje większy komfort obywatelowi, który może dokonać wyboru nie wychodząc z domu. Myślę, że drzwi do głosowania przez Internet szeroko otworzą się w Polsce po wyborach za cztery lata do Parlamentu Europejskiego. To będzie swoisty test i sądzę, że przełom. Trzeba bowiem brać pod uwagę takie elementy, jak zmniejszenie kosztu wyborów, które w ubiegłym roku sięgnęły kwoty 291 milionów złotych. Sam druk kart wyborczych kosztował 74 miliony złotych. Zastosowanie Internetu w dużym stopniu zmniejszyłoby kwotę 134 milionów, jakie poszły na diety dla członków komisji wyborczych.

 

- Czy internetowe głosowanie jest bezpieczne, gwarantuje tajność i czy ogranicza możliwość fałszowania wyników?

 

- Z całą pewnością. Przecież głosować będziemy podając jedynie PESEL. Ten numer raz użyty wyklucza możliwość powtórnego głosowania – system na to nie pozwoli. Wątpię przy tym, by zbiory danych osobowych magazynowane w różnych instytucjach, na przykład w bankach, mogły być wykorzystywane dla niegodnych celów. Każdy komputer ma swój IP i nikt przy zdrowych zmysłach nie poważy się na wielokrotne wykorzystywanie jednego komputera w wyborach. Oczywiście, może być tak, że na przykład wnuk pomoże swej babci w zalogowaniu się do systemu wyborczego i w oddaniu prze nią głosu – przecież obecnie też idzie z nią do lokalu wyborczego i pomaga – po czym sam zagłosuje poprzez sieć i także odda głos, ale system będzie tak skonfigurowany, że praktycznie fałszowanie wyników wyborów uzyskanych w ten sposób będzie niemożliwe. Głos będzie od razu wędrował do PKW. Jeśli dziś świętujemy ćwierćwiecze demokracji lokalnej w Polsce, to trzeba pamiętać warunki, w jakich wówczas startowaliśmy. Ich synonimem była wysłużona maszyna do pisania, sporadycznie jakiś prymitywny powielacz i stosy papierów pośród gór pieczątek. Postęp cywilizacyjny rządzi się swoimi, niewzruszonymi prawami. Dlatego nie unikniemy wykorzystywania Internetu, jako bezpiecznego, szybkiego, taniego i wygodnego narzędzia do wyrażania woli wyborczej. Ja mogę nie posiadać telefonu komórkowego – nie lubię go po prostu – ale to nie oznacza, że najnowocześniejsze zdobycze informatyki i elektroniki napełniają mnie lękiem. Wręcz przeciwnie – jestem z nimi za pan brat. I tego życzę wszystkim.

Wyposażenie urzędu w najnowoczesniejsze zdobycze informatyki, wspierane profesjonalizmem i uprzejmością kadry to od lat standard...

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |