SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 107  / Tytuł

 

Ćwierćwiecze demokracji lokalnej

Samorząd oczami jego ludzi: Mucharz

Halny w… żagle

 

Z  Wacławem Wądolnym - Wójtem Gminy Mucharz (woj. małopolskie) – rozmawia Jacek Broszkiewicz

 

 

- Idąc do Pana uderzyła mnie jedna rzecz, pewne zderzenie. Schludny, czysty i porządny od zewnątrz budynek Urzędu Gminy, jest bardzo skromnie urządzony. Jednocześnie Gmina – jak na warunki małopolskie - należy do zasobnych, co zresztą widać gołym okiem, świadczą o tym również rankingi. Gmina jest bardzo zadbana, skanalizowana, są chodniki i dobre drogi – we wszystkim tym czuć rękę dobrego gospodarza. To zderzenie, o którym wspomniałem na wstępie, świadczy chyba o jednym, że Pańskie działania ukierunkowane są przede wszystkim na tworzenie warunków dla komfortowego życia mieszkańców……

 

- Myślę, że w tym co pan mówi jest dużo racji, a przykładem jest choćby moje biuro. Są w nim meble, które przejąłem po poprzednikach, jakieś 12 lat temu. Wielu moich gości zwraca mi uwagę, że ten wystrój nie przystaje do współczesnego stylu, ale ja mam swoje zasady, uważam, że najpierw trzeba zrobić to, co bezpośrednio służy mieszkańcom, a dopiero później zadbać o wewnętrzny wizerunek budynku gminy. Budynek jest z wyglądu nowy, ale rozmieszczenie pomieszczeń i ich wygląd są istotnie z tamtej epoki. Za to dysponujemy najnowocześniejszym sprzętem informatycznym, prawie wszystkie stanowiska pracy są wyposażone w komputery, internet i inne narzędzia niezbędne do spełniania europejskich standarów zarządzania społecznością lokalną. Kiedy pokończymy to, co trzeba jeszcze zrobić na zewnątrz: chodniki, drogi, wodę, kanalizację - a niewiele nam zostało, by móc powiedzieć, że wykonaliśmy w 100 procentach plan - to wtedy pomyślimy o wnętrzu budynku urzędu, poprawie jego estetyki.

 

- Gmina Mucharz z około 4 tysiącami mieszkańców zalicza się do mniejszych gmin wiejskich w Polsce ( a jest ich ponad 1500 ). Będzie jednak przez najbliższe dziesięciolecie korzystała z pewnego handicapu, pewnej wartości dodanej. Mam tu na myśli zaporę Świnna Poręba, dzięki której, po prawie 30 latach budowy, powstanie Jezioro Mucharskie…

 

- To będzie wielki przełom w siedmiowiekowej historii Mucharza. Niemal z dnia na dzień staniemy się miejscem oferującym niezliczone atrakcje, podobne do tych, jakie proponuje Pojezierze Mazurskie. Zagospodarowanie liczącego 11 kilometrów długości zbiornika wijącego się wśród gór już od pewnego czasu jest naszym oczkiem w głowie. Naszym, czyli także czterech sąsiednich gmin – wspólnie tworzymy plany, koordynujemy je, dzielimy się zadaniami. Już teraz o Jeziorze Mucharskim, bo taka będzie oficjalna nazwa akwenu, mówi się „Małopolskie Mazury”. Tereny wokół zbiornika będziemy chcieli tak zagospodarować, aby były jak najbardziej funkcjonalne zarówno dla miłośników żeglarstwa i sportów wodnych, pieszych wędrówek po górach jak i dla tych, którzy przyjeżdżać tu będą po prostu na weekendy, by wypocząć od wielkomiejskiego zgiełku nad wodą i pośród pięknych krajobrazów.

 

- Czyli pojawia się możliwość dokonania trudnego w tej chwili do określenia, ale na pewno znaczącego, wzrostu dobrobytu mieszkańców gminy?

 

- Przed mieszkańcami gminy otwiera się nowa szansa na lepsze życie, związana ze zwiększeniem liczby miejsc pracy, ale także na wykazanie własnej przedsiębiorczości w handlu, usługach. Chcemy rozniecić w umysłach bardzo realną wizję na lepsze, dostatniejsze życie, będące rezultatem własnej inicjatywy i pracy własnych rąk, zachęcić do kreowania oryginalnych pomysłów na biznes. Bo przecież, a tego jestem pewny, nad Jezioro Mucharskie zaczną ściągać rzesze ludzi i trzeba będzie im zapewnić warunki wypoczynku na europejskim poziomie. Dlatego ciągle zapoznajemy się z rozwiązaniami w tej dziedzinie funkcjonującymi już w kraju i za granicą. W ramach większego projektu mieliśmy okazję wyjechać do Austrii, Niemiec i Czech. Podglądaliśmy, obserwowaliśmy i przywieźliśmy stamtąd dobre przykłady i rozwiązania jak można zagospodarować i wykorzystać to nasze przyszłe jezioro i jego obrzeża.

 

- To będzie chyba kontynuacja restrukturyzacji całej sfery zatrudnienia w gminie, bo – co zdążyłem już zaobserwować – dominuje tu tendencja rozwijania własnej przedsiębiorczości. Chyba coraz mniejszą rolę odgrywa to tradycyjne rolnictwo, a z chwilą kiedy powstanie Jezioro Mucharskie, trend w kierunku rozwijania własnej przedsiębiorczości turystyki i rekreacji znacznie się nasili?

 

- Liczę na to. Całkowicie odchodzimy od tego aby kojarzono nas wyłącznie z gminą o charakterze rolniczym; już od paru lat wyraźnie widać, ze nie ma tu warunków na prowadzenie tego typu działalności. Po pierwsze to już góry, a po drugie gleby są słabe. Przestawiamy się na inne sfery aktywności gospodarczej i sukcesywnie stwarzamy warunki do powstawania nieuciążliwych dla środowiska małych zakładów produkcyjnych i usługowych.

 

- Oczywiście to jest ten trend, który koresponduje z celami nowej unijnej perspektywy finansowej 2014 – 2020 zwłaszcza w kontekście stawiania na innowacje. Jakie płyną z tego faktu wnioski?

 

- Bardzo praktyczne. Skoro będzie mocno akcentowana kwestia innowacyjności, rozwijania ducha przedsiębiorczości, to nie ma innego wyjścia, jak tylko umiejętnie i skutecznie starać się sprostać tym wyzwaniom. Innowacyjność kojarzyła się zawsze z wysokimi technologiami. Tymczasem to błąd, ponieważ innowacyjność to także ciekawe pomysły na działalność w zupełnie prozaicznych dziedzinach życia. Chodzi o nowe spojrzenie na przedsiębiorczość, o to, abyśmy nie wprowadzali czegoś co się u nas nie przyjmie, albo przerasta nasze możliwości, albo jest po prostu nieprzydatne. Nie zależy nam absolutnie na tym, aby ściągać tutaj wielkich przemysłowców z niewiadomo jak rozbuchaną działalnością.

 

- Wielkie sieciowe hotele nie będą tu raczej mile widziane?

 

- Nie nastawiamy się forsowanie tego typu inwestycji.

Jest kilka propozycji na budowę ośrodków hotelarsko – szkoleniowych, ale stawiamy na kameralne klimaty, ciszę i spokój. Podam przykład. Niedaleko, na tzw. Leśniówce, inwestor wykupił już teren i przedstawił bardzo interesujący projekt ośrodka hotelarsko – szkoleniowego, który będzie realizowany. Ale nastawiamy się głównie na agroturystykę, i ten kierunek chcemy mocno wspierać.

 

- Jakie są i będą finansowe możliwości, by przeprowadzić te plany? Chciałbym nawiązać do pewnego ciągu wydarzeń, który miał miejsce w latach 2012 – 2013. Związek Miast Polskich i Związek Gmin Wiejskich RP w ramach dialogu z rządem, zaproponowały zwiększenie udziału samorządów we wpływach z podatków PIT i CIT. Jak Pan, z punktu widzenia gospodarza małej gminy, spogląda na te kwestie? Czy nadal stowarzyszenia samorządów mają „bić się” o ten zwiększony udział, czy też – po doświadczeniach ostatnich kilku lat raczej „odpuszczą” ten temat?

 

- Trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie dzisiaj. W każdym razie ja już się przyzwyczaiłem do tego, że najlepiej liczyć na własne siły. Takie zbiorowe inicjatywy i działania przynoszą czasem efekt odwrotny od zamierzonego. Proponuję aby gminy, nie zważając na medialną kampanię, bazując na własnej samorządności, rozwiązywały te problemy we własnym zakresie. Oczywiście, nie należy rezygnować z żadnej formy nacisku oferowanej przez samorządowe stowarzyszenia lokalne czy też krajowe, ale sądzę, że praktyka ostatnich 25 lat dobitnie wykazała, że najlepiej poruszać się w ramach ustawy o samorządzie terytorialnym, ponieważ, mimo potrzeby ciągłego jej dostosowywania do zmieniającej się dynamicznie rzeczywistości, stwarza ona mocne fundamenty dla rozwoju demokracji lokalnej. Trzeba tylko umieć efektywnie korzystać z istniejących zapisów i rozwiązań prawnych.

 

- W przestrzeni publicznej niedawno pojawił się nowy termin - budżet obywatelski. Co Pan o tym sądzi ?

 

- Wiem, że niektóre samorządy, zwłaszcza te duże, bardzo mocno w to wchodzą i próbują medialnie udowodnić, że mają coraz bliższy kontakt z mieszkańcami. To jest – moim zdaniem – swoista moda, i jak każda moda, szybko minie. Specyfika małych społeczności polega na tym, że praktycznie wszyscy się znają i debata publiczna o potrzebach, inicjatywach i przyszłości toczy się cały czas. Mamy fundusz sołecki, czyli coś podobnego do budżetu obywatelskiego, wydzielana jest zawsze pewna kwota pieniędzy przeznaczona do podziału przez mieszkańców, do ich dyspozycji. To Zebranie Wiejskie decyduje co jest najważniejsze do zrobienia i ile pieniędzy na to wydać. U nas funkcjonuje to już piąty czy nawet szósty rok i sprawdza się znakomicie. A dowodem na to są coraz częstsze przypadki współpracy finansowej dwóch, trzech wsi dla zaspokojenia jakiejś wspólnej potrzeby. Prawdopodobnie ten fundusz będzie mógł służyć jako wkład własny w gminnych projektach unijnych; byłby to kolejny krok naprzód i we właściwym kierunku. Budżet obywatelski to – moim zdaniem – koncert pobożnych życzeń, i z tego raczej nic nie wyjdzie. Obawiam się, że ten pomysł może wywołać w większych skupiskach spore niezadowolenie, bo przecież nie wszystkie wnioski obywatelskie da się zrealizować. My, w gminie niewielkiej, ale – nie zawaham się tego powiedzieć – dobrze zarządzanej, mamy swoje sposoby włączania i zachęcania ludzi do aktywnego udziału w życiu społeczności.

 

- Wspomniał Pan o funduszach europejskich. W najnowszej perspektywie finansowej 2014 – 2020 Polska ma uzyskać rekordowe wsparcie w wysokości ponad 82 mld euro. Wiem, że w kończącej się perspektywie 2007 – 2013 skutecznie sięgaliście po unijne pieniądze. Jakie plany ma mucharski samorząd na tę nową perspektywę?

 

- Bardzo liczymy na to, że nadal będziemy mogli sięgać po te pieniądze. Choć z informacji, które do nas docierają wynika, że będzie nam trudniej.

 

- Chodzi o udział własny ?

 

- Tak, ale nie tylko to. Forsowane mają być większe wartościowo projekt, a to z kolei pociąga za sobą potrzebę znalezienia środków na proporcjonalnie wysoki udział własny. A na to nas z pewnością nie będzie stać. Przy mniejszych projektach moglibyśmy wygenerować 30- czy nawet 35 – procentowy udział własny; w przypadku projektów o wartości np. 60 milionów złotych, a ponoć takie będą preferowane, jest oczywiste, że dla gmin takiej wielkości jak nasza unijne wsparcie może być nieosiągalne. Będzie to więc poważny problem w skali całego kraju.

 

- Standing finansowy gminy jest dodatni ?

 

- Tak. Dodatni. Mamy zapewnione środki na realizację zadań ważnych z punktu widzenia potrzeb mieszkańców.

 

- Czy przyszłość, związana z „Małopolskimi Mazurami” w jakiejś mierze wiąże się z sięganiem po unijne wsparcie?

 

- W ramach projektu Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, pięć gmin zebrało się razem, stworzyło związek i planuje zagospodarować tereny nad zbiornikiem i wokół niego na cele wypoczynkowo - rekreacyjne. Jeśli chodzi tylko o Mucharz to liczymy na dotację rzędu 17 – 18 milionów złotych. To jest kwota większa niż wyjściowy roczny budżet gminy wynoszący 12 mln złotych. To oczywiste, że nasza sytuacja finansowa zacznie się poprawiać z chwilą napełnienia Jeziora Mucharskiego.. Więcej inwestycji to większe wpływy z podatków – 2% od wartości inwestycji. Sądzę, że będzie to dodatkowo od 2 nawet do 3 milionów złotych. Jeślibyśmy tylko połowę z tego przeznaczyli na inwestycje, to …byłbym w siódmym niebie! Na razie jednak musimy się mierzyć zer skrzeczącą rzeczywistością. Nie mówi się o tym głośno, ale na obszarze gminy zalanych wodą zostanie 1000 hektarów, co oznaczać będzie natychmiastową stratę – wprawdzie państwo wykupiło od właścicieli te areały – ale w okresie budowy zapory do samorządowego budżetu nie trafia w skali rocznej 500 – 600 tys. złotych. Przełykamy jednak tę gorzką pigułkę, ponieważ mamy powody, by w przyszłość spoglądać z ufnością i pewnością sukcesu.

 

- Kiedy więc zobaczymy lustro Jeziora Mucharskiego?

 

- Mam nadzieję, ze stanie się to jesienią tego roku, ale jestem w tych przewidywaniach ostrożny, bo terminów oddania tej inwestycji do użytku było już kilka. Jezioro Mucharskie

- Przed samorządami zaangażowanymi w zagospodarowanie przyszłego Jeziora Mucharskiego stoi nie lada zdanie skutecznego rozpropagowania tej atrakcji w kraju i zagranicą. W jaki sposób macie zamiar to zrobić?

 

- Cały czas głowimy się nad tym, zorganizowaliśmy spotkanie władzami województwa śląskiego i małopolskiego, ale to zaledwie pierwszy krok. Kiedy woda wypełni zbiornik, wypełni się również worek z pomysłami. Tego jestem pewny.

 

- Dziękuję za rozmowę

Tak to będzie jeszcze w tym roku

 

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |