SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 105  / Odrabianie dystansu

 

Z perspektywy rządu

 

Odrabianie dystansu

 

Z Donaldem Tuskiem – Prezesem Rady Ministrów – rozmawia Antoni Szczęsny

 

- Chyba zgodzi się Pan Premier z pewną prawidłowością: Nazbyt często to, co małe, miałkie i bez znaczenia – za to bliskie oczom – uniemożliwia spojrzenie szersze, a przez to właściwą ocenę sytuacji, w jakiej Polska znajduje się w mijającym już roku 2013?

 

- Mógłbym to skomentować banalnie: W świecie wolnych mediów, a w takim żyjemy, trwa bezpardonowa walka o widza, słuchacza, czytelnika. Aby przyciągnąć jego uwagę ciągle poszukuje się sensacji, afer itp. Wiadomo, że w mediach, które często stosują swoisty terror informacyjny, wykorzystując najnowocześniejsze technologie dotarcia do odbiorcy, obowiązuje zasada, że zła wiadomość jest najlepszą wiadomością. Społeczeństwo jest już zaprogramowane na ich poszukiwanie. A podaż rodzi popyt. I tak się to kręci na co dzień. Ludzie polityki, zwłaszcza ci, którzy znajdują się u steru władzy, muszą być odporni psychicznie na takie okoliczności. Prawdziwa próba nadchodzi w akcie wyborczym. A wtedy z reguły okazuje się, że nawet zainfekowani codziennym pesymizmem obywatele potrafią logicznie myśleć i wyciągać wnioski. A jest nad czym się zastanawiać, bo twarde fakty są nieubłagane.

 

W ciągu zaledwie kilku lat Polska zmniejszyła zaległości rozwojowe względem średniej Unii Europejskiej o ponad 1/5, i to w czasach światowego kryzysu gospodarczego. Średnią Unijną osiągniemy już po roku 2020. W ostatnim okresie skumulowany wzrost PKB w naszym kraju był zdecydowanie najwyższy w EU. W latach 20008-2013 wyniósł on 20 procent. W tym czasie cała gospodarka Unii skurczyła się o 0,8 proc. Moim zamierzeniem jest, by nasz PKB wzrósł w 2016 roku do poziomu 2 bilionów złotych. Polska zajmuje drugie miejsce w UE pod względem liczby nowych miejsc pracy (935 tys.), które powstały w latach 2008-2012. Czy można dyskutować z tymi faktami i je podważać? Przecież nasz kraj poradził sobie ze światowym kryzysem gospodarczym i jako jedyny kraj w Unii Europejskiej uniknął recesji w 2009 roku. Wzrost gospodarczy to nie abstrakcja, tylko konkretne pieniądze i inwestycje, które przekładają się na nowe miejsca pracy. Od początku światowego kryzysu blisko połowa nowych miejsc pracy w UE powstała właśnie w Polsce. Średnia płaca w tym czasie, kiedy w niektórych krajach spadła nawet do 20 proc., w Polsce wzrosła z 2700 do 3800 zł. W tym też czasie eksport wzrósł o 38 procent, osiągając w 2012 roku wartość 146 miliardów euro. Dochód narodowy na głowę jednego mieszkańca wzrósł z 7100 dolarów do 12500 dol. Utrzymaliśmy wysoką pozycję jako państwo atrakcyjne dla inwestorów. Rentowność 10-letnich polskich obligacji wynosiła 5 lat temu 7 proc., zatem granica ryzyka nie została dotknięta. Dziś rentowność polskich dziesięciolatek to 4,5 proc. W rankingu Doing Business awansowaliśmy o 20 pozycji. Taką wyliczankę można by ciągnąć jeszcze bardzo długo.

 

- Sukcesy są, rzecz jasna, niepodważalne, ale krytycy rządu skupiają się przede wszystkim na porażkach i niewykorzystanych szansach. Mam na myśli m. In. rosnący dług publiczny, w tym także samorządów. Czy dało się tego uniknąć?

 

- To jest pytanie mało logiczne. W ciągu 5 ostatnich lat dług publiczny wzrósł o 10 procent, podczas gdy średnio w całej Unii Europejskiej aż o 25 procent. Te wskaźniki określają skuteczność naszych rządów, nasze umiejętności i determinację – niekiedy wbrew wszystkiemu. A, że takie cechy przynoszą rezultaty? Cóż, krytycy będą się musieli z tym pogodzić. Tym bardziej, że mam dla nich kolejną złą wiadomość. W Polsce nie będzie ani recesji, ani stagnacji – a takie ponure scenariusze kreślono jeszcze na początku tego roku. Polacy odparli kryzys. Owszem, dostaliśmy rykoszetem, ale go nie wpuściliśmy. To, co dziś Europa mówi coraz odważniej, my w Polsce możemy potwierdzić. Kryzys w Europie się kończy. Potwierdzają to nasze prognozy: W IV kwartale br. spodziewamy się wzrostu PKB na poziomie 2 proc., a w całym 2013 r – 1,5 proc. W porównaniu z wrześniem poprzedniego roku, wzrost produkcji odnotowały firmy w 28 z 34 działów przemysłu. Największy ruch panował w branży samochodowej, farmaceutycznej i meblarskiej. Spadek miał miejsce w produkcji napojów, branży chemicznej i komputerowej. Z głębokiej  recesji powoli wychodzi budownictwo. We wrześniu produkcja spadła tam o 4,8 proc. rok do roku po spadku o ponad 11 proc. w sierpniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze za dobrym wynikiem przemysłu stoi bardzo niska baza odniesienia z września poprzedniego roku, kiedy to nastąpiło pierwsze tąpniecie w produkcji i jej spadek o blisko 5 proc. W październiku dynamika produkcji przemysłowej będzie niższa w porównaniu z wrześniową, aczkolwiek odradzający się popyt zewnętrzny i wewnętrzny powinien być dla niej wsparciem w kolejnych miesiącach. Może ktoś nie chce tego zauważać, ale Polska jest największym placem budowy na Kontynencie. Naszą gospodarkę ożywiły duże inwestycje w infrastrukturę: budowa dróg krajowych i lokalnych, rozbudowa portów lotniczych, m.in. w Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i Rzeszowie, modernizacja dworców i linii kolejowych, a także budowa stadionów na Euro 2012. Dotychczas, każdego roku rząd i samorządy wydawały na inwestycje blisko 100 mld zł. Dzięki budowie nowoczesnej infrastruktury Polska stała się także atrakcyjnym miejscem do inwestowania, co przełożyło się na wzrost zatrudnienia. Przyszłość to inwestycje na jeszcze większą skalę.

 

- Co oznacza?

 

- To, że w najbliższych latach w gospodarkę „wpompowanych” zostanie 700-800 mld zł. W związku z trudną sytuacją branży budowlanej, co opóźniło realizację niektórych inwestycji, rząd wprowadził ustawę, dzięki której możliwa jest wypłata wynagrodzenia bezpośrednio z budżetu państwa tym podwykonawcom, którzy zostali oszukani przez głównych wykonawców.

 

- Na początku naszej rozmowy, kreśląc osiągnięcia Polski wiele razy odwoływał się Pan do Unii Europejskiej. Tymczasem bez jej wsparcia finansowego nasza relatywnie komfortowa sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Czy podziela Pan ten pogląd?

 

- W całej rozciągłości. Polska gospodarka radzi sobie tak dobrze m.in. dzięki napływającym do naszego kraju funduszom unijnym. Jesteśmy europejskim liderem w ich pozyskiwaniu. Dotychczas z puli na lata 2007-2013 wykorzystaliśmy 59 mld euro (243,8 mld zł, co stanowi 86,2 proc. alokacji na lata 2007-2013), z czego Komisja Europejska zrefundowała nam już 36,1 mld euro. Za nami są Hiszpanie (ok. 19 mld euro), Niemcy (ok. 14,8 mld euro) i pozostałe kraje UE. Dzięki pieniądzom z Unii coraz więcej Polaków ma dostęp do nowoczesnych dróg, ścieżek rowerowych czy szerokopasmowego internetu. Wzrasta konkurencyjność naszej gospodarki i poprawia się stan środowiska naturalnego. Za pieniądze z UE powstają takie inwestycje jak Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Unijna gotówka trafia też do przedsiębiorców i rolników, umożliwiając tworzenie nowych miejsc pracy. Podczas lutowego szczytu UE W Brukseli odnieśliśmy sukces w negocjacjach nad unijnym budżetem na lata 2014-2020. Polska dostanie w sumie 105,8 mld euro, czyli 441 mld zł, w tym: 72,9 mld euro, czyli 303,6 mld zł na politykę spójności i 28,5 mld euro, czyli 118,8 mld zł na wspólną politykę rolną. Te pieniądze musimy, tak jak dotychczas, dobrze i mądrze spożytkować.

 

- Dziękuję za rozmowę.

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |