SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 107  / Standardy idą w górę…

 

 Ćwierćwiecze demokracji lokalnej

Samorząd oczami jego ludzi: Trzebinia

Standardy idą w górę…

 

Rozmowa z Grażyną Hrabią – Przewodniczącą Rady Miasta Trzebini.

 

- To już druga, kolejna Pani kadencja w Radzie Miasta i pierwsza jako przewodniczącej tego gremium. Czym dla Pani jest możliwość kreowania rozwoju demokracji lokalnej w mieście i gminie średniej wielkości, bo taką jest Trzebinia?

 

- To, że zdecydowałam się przed 5 laty kandydować w wyborach do Rady Miasta było wynikiem moich przemyśleń a następnie refleksji, jakie wysnułam, obserwując procesy umacniania się idei samorządności, ale przede wszystkim namacalnych efektów, jakie można osiągnąć pracując dla dobra społeczności lokalnej. Po prostu uznałam, ze warto, bo są odpowiednie środki, narzędzia i kompetencje. Myślę, że podjęłam trafną decyzję angażując się w tę pracę. Kolejną kadencję rozpoczęłam jako przewodnicząca rady mając świadomość, że podejmuję się trudnego zadania. Długi, bo 25-letni czas kształtowania się lokalnej samorządności był i cały czas stoi pod znakiem nauki poruszania się w tej specyficznej sferze. Wiele potrafimy, bardzo nam blisko do najwyższych europejskich standardów, ale ciągle musimy być otwarci na stosowanie najnowocześniejszych rozwiązań z zakresu zarządzania. Nie dość na tym; każdy dzień wręcz wymusza wymyślanie kreatywnych i adekwatnych do dynamicznie zmieniającej się sytuacji, także w obszarze prawa, w oparciu o które działamy, rozwiązań i sposobów mających w konsekwencji decydujące znaczenie dla życia trzebinian. Sądzę, że samorządność lokalna to wielka zdobycz w naszej historii. Ludzie wzięli swoje sprawy we własne ręce. Wystarczy pojeździć po kraju, by zobaczyć zadbane wsie, miasteczka i miasta. Oczywiście ta możliwość działania na własnym terenie odkrywa przed nami wiele dziedzin życia nadal wymagających poprawy i troski. To cała sfera społeczna, a więc służba zdrowia, opieka nad ludźmi wykluczonymi, ale sprawowana nie w sposób wyłącznie filantropijny, lecz polegający na wspieraniu ich, mobilizowaniu do aktywności zawodowej, w wierze, że sami mogą jeszcze zadbać o swój los. Chcemy rozwijać komunalne budownictwo mieszkaniowe w ramach TBS.

 

- Jakie tendencje obserwuje Pani w łonie samej Rady Miasta Trzebini?

 

- Nie sądzę, bym zdecydowała się kandydować zarówno w wyborach na radnego, jak i na funkcję przewodniczącej, gdyby nie świadomość, że moje koleżanki i koledzy, którzy startowali 16 listopada 2014 roku do rywalizacji o mandaty, to ludzie w większości młodzi, pełni zapału, chcący uczynić coś dobrego dla swoich wyborców. To nowa jakość w trzebińskim samorządzie. Już zauważyłam ten powiew świeżości podczas naszych obrad. Pojawiają się nowe, oryginalne i realne pomysły na dalszy rozwój miasta, potwierdzana jest nasza determinacja w kontynuowaniu budowy ekonomicznych fundamentów kreujących przyszłość miasta i jego mieszkańców. Mam na myśli dalsze rozwijanie stref aktywności gospodarczej. Dla wszystkich jest jasne, że jeśli nie będzie nowych miejsc pracy w Trzebini, to ludzie będą stąd wyjeżdżać. A tę emigrację chcemy – oczywiście na miarę naszych możliwości, bo przecież nie jesteśmy w stanie za jednym zamachem utworzyć tysiąca miejsc pracy, gospodarką rządzą przecież zasady rynkowe – ograniczać. Dużo jest do zrobienia w dziedzinie kształtowania pozytywnych relacji emocjonalnych trzebinian z miejscem swego zamieszkania. Tu chodzi o kształtowanie zdrowego patriotyzmu lokalnego, postaw identyfikacji ze swoją „małą ojczyzną”. Musimy wykorzystać w tych działaniach atuty, jakie mamy, a więc rozbudowywać całą sieć placówek kulturalnych, turystycznych, sportowo-rekreacyjnych. Nadal będziemy zagospodarowywać piękny zalew Balaton. Ten przykład przytaczam dlatego, że i tam może powstać sporo miejsc pracy w sferze usług, nie mówiąc już o tym, że Trzebinia może przestać się kojarzyć z przemysłem ciężkim, który tu dominował przed transformacją ustrojową, lecz stanie się synonimem spokoju, zdrowego powietrza, miejsca dla wypoczynku, ale i do osiedlenia się. Musimy do końca wykorzystać tak zwaną rentę położenia – niezwykle, dodam, atrakcyjnego tak dla celów biznesowych, jak i osiedleńczych.

 

- Każdy trzeźwo patrzący na rzeczywistość obywatel nie może mieć wątpliwości, że poziom dobrobytu w naszym kraju rośnie. W związku z tym – nie zapominając o obszarach szczególnej troski, które Pani wymieniła – można chyba zaryzykować tezę, że już nie tylko gospodarka, warunki ekonomiczne, znajdują się w centrum uwagi radnych?

 

- Jeśli zajmujemy się kwestiami poza- stricte – gospodarczymi, na przykład oświatą, służbą zdrowia, opieką społeczną, kulturą, to jednak musimy stąpać po twardym gruncie. Przecież to wszystko kosztuje. Dlatego właśnie staramy się dbać o rozwój tych dziedzin, które generują dochody samorządu, bo liczyć na pomoc z zewnątrz raczej nie możemy, oczywiście z wyjątkiem dotacji unijnych na nasze projekty. W pewnym stopniu mogę się zgodzić z tezą wyrażoną w pytaniu. Zawsze jednak podstawą do snucia planów w rozwoju dziedzin, jakie pan wymienił, jest realne rozeznanie sytuacji w finansach samorządu, świadomość na co nas stać, a na co jeszcze nie. Muszę zaznaczyć, że wraz ze wzrostem zamożności mieszkańców, rosną ich wymagania i oczekiwania. Ludzie jeżdżą po świecie i konfrontują swe spostrzeżenia z tym, co znajdują wokół siebie na co dzień. To wcale nie znaczy, że i my, ludzie samorządu - zarówno ci, którzy uchwalają kierunki rozwoju, jak i cały aparat wykonawczy władzy samorządowej - nie podpatrujemy rozwiązań sprawdzonych w Europie i nie próbujemy tych sprawdzonych i skutecznych przenosić na nasz grunt. Temu celowi służy szeroka współpraca z miastami partnerskimi. Standardy podwyższają się stale, także, czego mamy świadomość, dotyczące metod zarządzania społecznościami lokalnymi. To dlatego dbamy o ciągłą więź i kontakt z mieszkańcami. Dojrzewające w systemie demokracji lokalnej już drugie pokolenie orientuje się o niebo lepiej niż jego rodzice w tym, czego realnie może oczekiwać od władzy samorządowej, a co wykracza poza jej kompetencje. Ci młodzi ludzie, przeważnie koło 40-tki, coraz powszechniej wyznają pogląd, że najlepszym sposobem na poprawę własnego losu, na samorealizację i godne życie, jest po prostu wykorzystanie możliwości, jakie daje demokracja lokalna. Nie czekają na gwiazdkę z nieba, a sami biorą sprawy w swoje ręce, decydują się na działania bezpośrednie, stają się prawdziwie aktywni. To jest uderzające w tym ostatnim samorządowym rozdaniu.

 

- Czy przy uchwalaniu budżetu na najbliższą kadencję, asygnowaniu środków na udział własny z projektach unijnych, z którymi będziecie aplikować o dofinansowanie, liczycie przede wszystkim na własne siły?

 

- Nasz budżet w relacji do potrzeb nie jest wystarczający. Dlatego też, jak w latach poprzednich wielką wagę przywiązujemy do szansy na unijne dofinansowanie projektów, z którymi będziemy startować do konkursów o wsparcie z UE. Zapobiegliwie dbamy o zapewnienie udziału własnego w tych przedsięwzięciach, bo w tej perspektywie finansowej UE wcale nie będzie łatwo przebić się i uzyskać pomoc oferowaną przez europejskich podatników. Naszą troską jest zapewnienie konstruowania projektów o dużym ładunku innowacyjności i oryginalności, ale także z należytą dbałością o ich techniczną stronę. Nie można sobie pozwolić, by niedopracowany szczegół dyskwalifikował konkretny projekt. Dlatego w Urzędzie Miasta pracują bardzo dobrzy fachowcy, doskonale znający tę materię. W poprzedniej kadencji kierowałam komisją budżetu i wiem, jak dużo pieniędzy miasto pozyskało z UE. Zresztą w poprzednich kadencjach było podobnie, ponieważ zarówno burmistrz, jak i jego współpracownicy z powodzeniem od lat starają się pozyskiwać środki zewnętrzne – z różnych źródeł, bo na przykład z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, co pozwoliło uporać się z rewitalizacją terenów poprzemysłowych.

 

- Jakie jest nastawienie radnych do władzy wykonawczej w Trzebini?

 

- Stawiamy na współpracę i wzajemną inspirację oraz wzajemny szacunek. Moje wstępne obserwacje wskazują, że nie będzie z tym żadnego problemu.

 

Też będą brać sprawy w swoje ręce

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |