SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  110  / Mniej Państwa w… Jeziorze Mucharskim?

 

Punkt widzenia: Liczcie na własne siły,

czyli finał pewnej inwestycji

 

Mniej Państwa w…

Jeziorze Mucharskim?

 

Ze Stanisławem Gawłowskim - posłem na Sejm RP, Przewodniczącym Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa – rozmawia Jacek Broszkiewicz

 

- Jak mało kto spośród posłów obecnej kadencji Sejmu jest Pan zorientowany w wielu szczegółach dotyczących przebiegu i przyszłości najdłużej trwającej w powojennej Polsce inwestycji hydrotechnicznej, czyli zbiornika retencyjnego „Świnna Poręba”. Jeszcze w czerwcu 2015 roku pełnił Pan funkcję sekretarza stanu w ministerstwie środowiska i temat jest Panu znany. Na dokończenie tej inwestycji brakuje 73 miliony złotych, a ustawa umożliwiająca finansowanie wygasła 31 grudnia 2015 roku. Co dalej?

 

- Istotnie, problematyka dotycząca tej inwestycji jest mi dobrze znana. Faktycznie niewiele już brakuje, ale – szczerze mówiąc – przez wszystkie te lata, kiedy inwestor, czyli RZGW w Krakowie miał zapewnione środki, czy to z budżetu państwa, czy z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, zawsze były kłopoty z pełnym wykorzystaniem pieniędzy. Do połowy 2015 roku byłem wiceministrem środowiska i mój obraz sytuacji przestał się kształtować wyraźnie do tej cezury czasowej. Wiem jednak, że jeśli brakuje pieniędzy, to nie na dokończenie samej inwestycji „Świnna Poręba”, jako przedsięwzięcia czysto technicznego o charakterze przeciwpowodziowym, co na prace towarzyszące. A te właśnie pokrywają się z oczekiwaniami gmin leżących wokół zbiornika. Zasadnicza więc część robót jest za nami.

 

- A osuwiska? Przecież właśnie prace na nich trwają obecnie (koniec grudnia 2015 r.) w najlepsze…

 

- To jest zupełnie inna para kaloszy. Niwelacja dna zbiornika, budowa linii brzegowej, zabezpieczenia i obiekty inżynieryjne to jedno, a zabezpieczanie osuwisk – to drugie. Dowiedziałem się o nich wiosną 2015 roku. Nie ukrywam, że były one sprzeczne. Nie mogłem ich weryfikować, bo przecież musiałbym codziennie być na budowie. Informacje oddające stan rzeczywisty pozyskałem, delikatnie mówiąc – dość późno i wprawiły mnie one w złość. Nie było jednak jeszcze za późno i Narodowy Fundusz mógł zapewnić wystarczające środki na sfinansowanie tych prac. RZGW w Krakowie otrzymał więc wystarczające pieniądze, by móc płacić wykonawcom. Myślę, że osuwiska nie są najważniejszym problemem.

 

- Czy jest nim brak pieniędzy na uregulowanie spraw prawno-własnościowych i podjęcia inwestycji drogowych na dnie zbiornika? Tam przecież nadal funkcjonuje droga publiczna, a nawet żyją ludzie w jednym gospodarstwie w Skawcach. Jak w tej sytuacji napełniać akwen i brać się za zagospodarowanie terenów?

 

- Nie można wszystkich problemów wrzucać do jednego worka. Prawda jest taka, że zbiornik, jako inwestycja przeciwpowodziowa spełnia już swoją rolę. Drobne inwestycje poboczne, jak uruchomienie małej elektrowni wodnej na zaporze, które pozostają jeszcze do zakończenia, nie mogą przesłonić faktu, że cały ten wielki obiekt jest już wybudowany. Druga strona medalu to kwestia zagospodarowania brzegów i nadzieje, jakie z tym procesem wiążą samorządy. Jednakże w planach inwestycyjnych tego zadania nigdy nie było punktu, który odnosiłby się do rekreacyjno-turystycznych walorów zbiornika. Tej sfery budżet państwa nigdy nie zamierzał finansować, a wątek ten pojawił się niejako na poboczach, w momencie, kiedy po wielu latach jednak zaświtała nadzieja, że inwestycja zostanie wreszcie ukończona. Doskonale wiem, że samorządy Mucharza, Stryszowa, Zembrzyc, a wcześniej także Budzowa i Lanckorony dostrzegły dla siebie wielką szansę związaną z pobudzeniem ich gospodarek i przedsiębiorczości, ale muszę twardo podkreślić, że te oczekiwania gmin rozumiem, jako były wójt, burmistrz i prezydent, co jednak nie oznacza, że się z nimi zgadzam.

 

- Jest Pan przeciwny przekazaniu przez inwestora – RZGW w Krakowie - samorządom terenów wokół zbiornika, których jest właścicielem, jako reprezentant skarbu państwa?

 

- Tak. Gminy mają duże nadzieje związane z rozwojem infrastruktury turystycznej wokół Jeziora Mucharskiego. Ale rząd się tym nie zajmował i z pewnością nie zajmie, a co za tym idzie - nie sypnie publicznym groszem. Istnieją też inne przesłanki dla takiego stanowiska. Zbiornik, jako retencyjny, zaprojektowano tak, by przede wszystkim spełniał tę funkcję. Inaczej buduje się akweny, których przeznaczeniem jest przyciąganie turystów. W przypadku Jeziora Mucharskiego tę pierwotną koncepcję zbiornika retencyjnego uzupełniono o część energetyczną i turystyczno-rekreacyjną. Myślę, że rozszerzenie tej sfery jest już w gestii samych zainteresowanych gmin.

 

- Sądzi Pan, że reprezentanci kilkunastu tysięcy mieszkańców trzech samorządów gminnych, którzy już wykazali wielką determinację i inicjatywę będą mieli wystarczającą siłę przebicia, by samemu stworzyć atrakcyjną dla poważnych inwestorów wizję dobrego turystycznego biznesu? Biznesu, który nad brzegi Jeziora Mucharskiego przyciągnie rzesze mieszkańców aglomeracji krakowskiej i śląskiej?

 

- Jako poseł, co więcej – poseł opozycji - muszę prezentować stanowisko propaństwowe. To jest moja odpowiedzialność. Dlatego też – być może zabrzmi to obrazoburczo, uważam, że samorządy mają wystarczające możliwości prawne i narzędzia, by własnymi siłami ożywić gospodarczo rejon Jeziora. Jeśli to uczynią, to będziemy mogli mówić o zwycięstwie idei demokracji lokalnej. Nie jestem za tym, by państwo ingerowało w życie społeczności lokalnych i wkraczało w obszary zagwarantowane kompetencyjnie dla samorządów nie tylko lokalnych, ale i regionalnego.

 

- Brak pomocy ze strony budżetu może spowodować fiasko całej idei utworzenia z KrainyZbiornik wodny „Świnna Poręba” - Funkcje i parametryZbiornik Świnna – Poręba zlokalizowany na rzece Skawie ( km 26+600 ) zaprojektowano pierwotnie jako zbiornik wody pitnej dla aglomeracji śląskiej. Jednakże zmiany systemowe i ustrojowe w latach 90 tych ubiegłego wieku spowodowały zmianę jego podstawowej funkcji na retencyjną, w tym ochronę doliny Skawy i Wisły ( poniżej ujścia Skawy ) i ochronę Krakowa poprzez obniżenie kulminacji fali powodziowej. Przewidziano także dodatkowe funkcje: - ochronne oddziaływanie na skutki suszy i ochrona biosfery wód Skawy przez wyrównanie przepływu poniżej zbiornika, - energetyczne ( 4 MW ), - produkcja narybku na potrzeby regionalnych cieków i zbiorników, - oddziaływanie na rozwój regionalny, - rekreacyjne wykorzystanie.Parametry techniczne zbiornika.Pojemność: całkowita 161,0 mln m3 - powodziowa od 24,o mln m3 do 60 mln m3 - wyrównawcza od 86,0 m3 do 122,0 mln m3 - martwa 15 mln m3Powierzchnia zbiornika: - maksymalna 1035 ha - minimalna 224 ha Rzędna piętrzenia: - maksymalnego 312,00 m npm - normalnego 309,60 m npm - minimalnego 288,50 m npmWysokość maksymalna zapory ( w osi galerii ) – 54,0 mDługość zapory - 604, 0 mSzerokość korony - 8,0 m Jeziora Mucharskiego obszaru bardzo aktywnego gospodarczo i niejako zakonserwuje dość słabe tempo zmian i postępu na tym terenie. Z taką wizją samorządowcy nie mogą się zgodzić.

 

- Uważam, że już się zdezaktualizowały aż nadto eksploatowane dotąd metody wyciągania rąk do budżetu państwa, w sytuacji gdy zaczyna brakować pieniędzy na zadania lokalnego jednak wymiaru, czy nawet regionalnego.

 

- Wspomniał Pan o swoim doświadczeniu samorządowym. Proszę się dziś postawić w roli wójtów i radnych Mucharza, Stryszowa i Zembrzyc, i spróbować maksymalnie wykorzystać turystyczno-rekreacyjne walory tej – jak Pan mówi – typowo technicznej inwestycji. Czy widzi Pan jakieś szanse powodzenia?

 

- Owszem, widzę. Uważam, że warto szukać rozwiązań w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Nie bałbym się wchodzenia w relacje z prywatnym biznesem z branży turystycznej. Konkretne projekty z jego udziałem muszą być zapisane a planach zagospodarowania przestrzennego, co da poczucie stabilnej przyszłości partnerom z sektora prywatnego. Jestem przekonany, że aktywność samorządów na tym polu powinna zaowocować pojawieniem się poważnych partnerów, którzy zajmą się tworzeniem bazy gastronomicznej, hotelowej, wybudują infrastrukturę w postaci przystani, floty żeglarskiej, zagospodarują i utrzymają w czystości plaże itp. Sądzę, że to nie będzie stanowiło kłopotu, bo znam tych wójtów i wiem, że łatwo nie odpuszczą. Muszą jednak liczyć na własne siły. Jestem pewien, że Jezioro Mucharskie będzie bardzo atrakcyjnym miejscem dla setek tysięcy mieszkańców obu pobliskich aglomeracji. Trzeba jednak rozesłać wici, postawić na promocję - a wówczas poważni partnerzy z pewnością szybko się znajdą. Pochodzę z Koszalina, z Wybrzeża, gdzie sektor turystyczny rozwija się bardzo dobrze i ludzie realizują prywatne przedsięwzięcia polegające na budowie pomostów, wynajmie sprzętu pływającego, prowadzeniu sezonowych punktów gastronomicznych. Nie widzę powodów, dla których tych wzorów nie można by przenieść nad Jezioro Mucharskie. Nadmorskie samorządy bardzo wspierają tę aktywność. Gminy z pasa nadmorskiego często organizują przetargi wyłaniające firmy, które zajmą się utrzymaniem plaż. To się dzieje w rzeczywistości.

 

- Jest jednak pewien problem. Spora część terenów nad Jeziorem Mucharskim stanowi własność skarbu państwa zawiadywaną przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie. Samorządy chcą przejąć te tytuły własności, ponieważ tylko wtedy mogą się stać wiarygodnym partnerem dla potencjalnych inwestorów. Napotykają jednak zdecydowany opór. Jako reprezentant opcji politycznej, na której sztandarach widnieją hasła nawołujące do rozszerzania demokracji lokalnej i znaczenia samorządów, ma Pan chyba wyrobiony pogląd na temat roli skarbu państwa…

 

- Tak, mam. Ale zaskoczę Pana, ponieważ z pewnością nie spodziewa się Pan i Pańscy czytelnicy, że nie jestem orędownikiem przekazania samorządom terenów skarbu państwa pozostających w gestii RZGW. Wyjaśnię dlaczego. Rozumiem, że pojawiły się słuchy, iż RZGW w Krakowie ma zamiar sam prowadzić działalność turystyczną wokół Jeziora na zarządzanych przez siebie terenach. Cóż, spieszę z wyjaśnieniem, że RZGW jako jednostka państwowa nie ma prawa tego robić i z pewnością nie ma takich planów. To nie jest możliwe w dzisiejszym stanie prawnym. Ale widzę pewne możliwości nawet przy zachowaniu obecnej formy państwowej własności działek wokół Jeziora. Otóż – przywołam wspomniany przeze mnie przykład firm gospodarujących na nadmorskich plażach. Wszystkie plaże morskie w Polsce są własnością państwową. Gminy nadmorskie dzierżawią je od państwa i użyczają w poddzierżawę podmiotom, które wyłoniono w przetargach. To także jest forma partnerstwa publiczno-prywatnego, bardzo rozpowszechniona. Myślę, że ten model można zastosować także nad Jeziorem Mucharskim. Niech samorządy wydzierżawią od RZGW działki a potem oddadzą w poddzierżawę partnerom prywatnym, którzy zajmą się ich zagospodarowaniem. Jest jeszcze jeden powód zamykający drogę do przekazania tych nieruchomości samorządom. To jest własność skarbu państwa, który zakupił te grunty na potrzeby budowy zbiornika. Gdyby to, co pozostało ponad lustrem wody przekazać samorządom, to pojawiłoby się kilka problemów prawnych. Najważniejszy z nich wiąże się z nieuniknionymi roszczeniami poprzednich właścicieli. Ponadto zbiornik tego typu wymaga zapewnienia dostępu do niego w wielu punktach. Własność państwowa terenów ten wymóg spełnia. W przypadku przekazania działek samorządom zawsze będzie istniało niebezpieczeństwo sprzedaży konkretnej działki przez wójta, powiedzmy za lat 10 osobie prywatnej, czy firmie i wówczas ten dostęp może stać się niemożliwy. Dodatkowo poziom wody w zbiorniku będzie się zmieniał i to nawet drastycznie, zatem i wymiar działek w linii brzegowej również. A to już wiąże się z ryzykiem lokowania na nich obiektów o charakterze rekreacyjnym - na przykład placów zabaw. Przy roztrząsaniu przyszłości Jeziora Mucharskiego i zastanawianiu się o jego ostatecznym charakterze i kształcie trzeba brać pod uwagę naprawdę wiele rozmaitych czynników. Wszystkie te zastrzeżenia i wątpliwości nie mogą jednak mieć decydującego wpływu na realizację turystyczno-rekreacyjnych i w sumie gospodarczych planów samorządów gmin, na terenie których wypełni się zbiornik. Jeśli będzie wola, to i sposób z punktu widzenia formalno-prawnego się znajdzie. Na jedno chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Gminy mają tworzyć warunki do rozwoju turystyki i rekreacji, a nie same ją prowadzić wykorzystując pozycję właściciela nieruchomości. To zazwyczaj źle się kończy. Dlatego też uważam, że samorządy znad Jeziora Mucharskiego muszą się dogadać z RZGW i pójść drogą, którą wcześniej nakreśliłem.

 

- Zdaje sobie Pan sprawę z barier mentalnych, które mogą przekreślić sens tego, o czym Pan mówi? Czy bez tytułu własności ktokolwiek zdecyduje się na inwestowanie? Czy na to stać polski kapitał, tak słaby przecież i uczulony na kwestie własności?

 

- Tak, i wiem o czym mówię. Trzeba wszakże pamiętać, że w branży turystycznej, przy oryginalnym i mądrym wykorzystaniu atutów Jeziora inwestycje zwrócą się nie w ciągu kilkudziesięciu, ale kilku lat. Zatem jeśli ktoś poddzierżawi od gminy działkę na 20-30, albo i na 100 lat, to jeśli ma dobry pomysł i potrafi go przeprowadzić – nie będzie narzekał na swój los i na brak turystów – klientów. Obroty w turystyce są olbrzymie i niektóre inwestycje zwracają się nawet po roku.

 

- Odnoszę wrażenie, że Sejm również nie będzie się już zajmował „Świnną Porębą”, czy raczej Jeziorem Mucharskim?

- Moim zdaniem nie powinien. Ale tego nie wiem. Jestem posłem opozycji i trudno mi przewidzieć jakie stanowisko w tej sprawie zajmie minister środowiska pan Jan Szyszko, albo wiceminister odpowiedzialny obecnie za gospodarkę wodną pan Mariusz Gajda. Nie wiem, czy zdecydują się oni na poszukiwanie pieniędzy w budżecie państwa by dokończyć inwestycję w jej turystyczno-rekreacyjnym wymiarze. Zapewne dowiemy się tego niedługo. Ja bym nie szukał, bo uważam, że pieniądze na ten cel powinny się znaleźć sektorze prywatnym. Być może, aby zwiększyć nacisk na władze regionalne, wójtowie powinni powołać do życia celowy związekZbiornik Świnna Poręba bywa już Jeziorem komunalny, posiadający osobowość prawną. Taki partner jest inaczej postrzegany w rozmowach dotyczących na przykład rozdysponowania środków z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. To tylko moja sugestia.

 

- Dziękuję za rozmowę

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |